Na siebie skazani- Karolina Tomaszewska/55
Liczba stron: 315
Kalina Podhorecka dramaty i komedie akceptuje jedynie na deskach teatru.
Poza pracą jej życie jest spokojne, przewidywalne i poukładane –
zupełnie jak ona. Czasami jednak wystarczy jeden weekend i splot
niefortunnych zdarzeń, by zakończyć kilkuletni związek, zacząć wszystko
od nowa… i niechcący wypowiedzieć komuś wojnę.
Rękawicę rzuconą
przez los – a właściwie przez samą Kalinę – podejmuje Piotr Kazanecki.
Architekt, który z precyzją projektuje budynki i z zaskakującą łatwością
testuje cierpliwość panny Podhoreckiej. A okazji do słownej szermierki i
na pozór nic nieznaczących spotkań życie zdecydowanie mu nie oszczędza.
"Na
siebie skazani" to współczesna komedia romantyczna otwierająca cykl
Amor fati. To opowieść o trzydziestolatkach, którzy oficjalnie panują
nad chaosem codzienności, a tak naprawdę improwizują każdego dnia. O
przyjaźni silniejszej niż więzy krwi, dylematach i wyborach oraz prozie
życia pisanej przez złośliwe przeznaczenie. O ludziach, którzy próbują
iść własną drogą, choć los z wyjątkową konsekwencją stawia na niej te
same osoby. Pełna błyskotliwego humoru, czułości i ironii historia o
tym, że dorosłość wcale nie oznacza spokoju, a największe zmiany
zaczynają się tam, gdzie kończą się nasze plany.
(opis z Lubimy Czytac.pl)
Na siebie skazani to książka, która totalnie mnie kupiła i już wiem, że zdecydowanie chcę więcej. To jedna z tych historii, które wciągają od pierwszych stron i nie pozwalają się od siebie oderwać. Czyta się ją niesamowicie szybko, bo fabuła dosłownie płynie, a razem z nią płynie czytelnik. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej chce się wiedzieć, co wydarzy się dalej, więc naprawdę trudno tę książkę odłożyć.
Kalina i Piotr to bohaterowie, których po prostu nie da się nie pokochać. Ich relacja, pełna słownych przepychanek, ciętych ripost i ciągłego przekomarzania się, jest absolutnie rewelacyjna. Dialogi między nimi są napisane tak dobrze, że momentami można się śmiać na głos, a kiedy nagle przestają sobie dogryzać, od razu wiadomo, że coś jest nie tak. Między nimi czuć chemię praktycznie od pierwszego spotkania i to właśnie sprawia, że tę historię chłonie się z ogromną przyjemnością.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również samo wydanie książki. Już malowane brzegi prezentują się przepięknie, ale to, co znajduje się w środku, naprawdę mnie zaskoczyło. Przy ilustracjach znajdziemy kody QR, po zeskanowaniu których obrazki dosłownie ożywają. Wcześniej nigdy nie spotkałam się z czymś takim w książce i muszę przyznać, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. To niesamowicie ciekawy i oryginalny dodatek, który sprawia, że ta historia staje się jeszcze bardziej wyjątkowa. Dla mnie to jedna z tych książek, o których długo się pamięta. Świetny humor, fantastyczni bohaterowie, błyskotliwe dialogi i historia, z którą można po prostu płynąć. Zdecydowanie mam nową ulubioną serię i z ogromną niecierpliwością czekam na kolejną część, bo po tej historii po prostu chce się więcej.
[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Dobre Strony]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz