Niewinna pomyłka-Joanna Hucz

Niewinna pomyłka-Joanna Hucz



Stracił całe mnóstwo czasu, usiłując przekonać upartą kobietę, iż pomysł ze szwagierką nie jest wcale bezduszny i nie do przyjęcia.
Książkę Joanny Hucz pt. Niewinna pomyłka bardzo chciałam przeczytać, ze względu na okładkę i miejsce, gdzie dzieje się większość akcji. Ponadto po przeczytaniu opisu wiedziałam, że może mi się spodobać. Czy aby tak się stało?

Książka jest dość tajemnicza. Pełno w niej zagadek i pytań bez odpowiedzi. Dwoje głównych bohaterów to zupełne przeciwieństwa, ale łączy ich jedno są uparci jak osły. Zacznijmy jednak od chwili kiedy się poznają.

Ludwik Tymoryszek posiada własną firmę, która bardzo dobrze prosperuje, z wyglądu też mu niczego nie brakuje i jest wychowany z klasą i elegancją. Gdy wybiera się służbowo do Gdyni, po drodze widzi obrazek jak z filmu. Kobieta z dzieckiem na rękach uciekająca przed mężczyzną z nożem. Niewiele myśląc, zatrzymuje się przy kobiecie, by jej pomóc. Kobieta korzysta z tej pomocy, aby uchronić przede wszystkim dziecko. Patrycja, o której wiemy naprawdę niewiele i wszystkie informacje to właściwie domysły ucieka od faceta, który próbuje ją zabić. Między nią a Ludwikiem zachodzi jakaś dziwna moc przyciągania. Gdy chce ich odwieźć do znajomych do Przybrodzina jednak nie potrafi odjechać. Gdy traci ich z oczu, postanawia się przejść i mimo logicznego myślenia wynajmuje domek letniskowy w okolicy. Nie może on zapomnieć o Patrycji, pomimo że jest zupełnie nie w jego typie.
 
Ona nic o sobie nie opowiedziała, a on o nic pytał, z czego później wychodzi pełno nieporozumień. Gdy okazuje się, że morderca atakuje kolejny raz, Ludwik chce zrobić wszystko, aby zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo. Patrycją jest bardzo uparta i nie chce mieć większego długu wdzięczności niż ma i gdy Ludwik proponuje, że zawiezie ją i chłopca do Gdyni do jej narzeczonego Szymona, lecz ona oczywiście protestuje. Jednak w końcu ulega, patrząc na bezpieczeństwo nie swoje, a Tymka. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że to nie był dobry pomysł.
 
Cała książka jest oparta na wielkiej zagadce, która tak naprawdę jest dopiero na samym końcu, bo w zaczęto zadawać pytania. Kto jest kim dla kogo? Kim jest Tymek? Kim tak naprawdę jest Patrycja? Czemu musi uciekać? Najważniejsze pytanie, czy Ludwik i Patrycja, a może raczej Patrycja przekona się do Ludwika i da szansę na szczęście?

Można powiedzieć, że książka jest trochę z rodzaju kryminału, ale również obyczajówki i trochę thrillera. Cała akcja dzieje się w szybkim tempie. Nie ma jakiegoś zwolnienia i chwilowej nudy. Ciągle coś się dzieje. Przez to czyta się tą książkę mega szybko.
Serdecznie polecam!
,,Litości! Czy ty nie widzisz, kobieto, że to ja mam przeogromną nadzieję, iż przejrzysz wreszcie na oczy i przestaniesz być taka oporna?"- jęknął w głebi duszy.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydanictwu:

Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu- Katarzyna Izbicka

Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu- Katarzyna Izbicka


 - Nie masz za co, kochana. Nie da się zmienić uczuć- pocieszał mnie.- Serce nie ma przełącznika. Ono bije, jak chce. I dla kogo chce.
Właściwie to nie czytam specjalnie fantasy, ale muszę powiedzieć, że ta książka mnie porwała. Może też dlatego, że jest takim połączeniem normalności z fantasy.  
Lindsay główna bohaterka książki to przeciętna dziewczyna, która uwielbia kawę i taniec. Jest osobą właściwie wycofaną i nie lubi być w centrum uwagi. Lin jak to nastolatka w końcu zaczyna się umawiać z Mikem, z którym wkrótce zostają parą. Mieszka w małym miasteczku Hollyplace gdzie tak naprawdę niewiele się dzieje do czasu... Lindsay interesuje się również Wielką Wojną, o której zakazano opowiadać. Gdy do jej klasy dołącza 2 nowych uczniów, Agnes i Liam wszystko się zmienia. Z Agnes od razu się zaprzyjaźnia i stają się przyjaciółkami, natomiast Liam jest bardzo tajemniczą i zagadkową osobą. Jego oczy są wręcz niezwykłe i hipnotyzujące. Lin i Agnes cały czas uważają, że złoty kolor jego oczu zawdzięcza kolorowym soczewkom. Z czasem okazuje się, że były w błędzie.  
Gdy do Lindsay w odwiedziny przyjeżdża jej ukochany kuzyn Eric, jest szczęśliwa. Okazuje się jednak, że jej szczęście nie potrwa długo. Chłopak długo nie zostaje i oznajmia Lin, że musi wyjechać. Nagle chłopak znika bez wieści. Dziewczyna jest zrozpaczona. Nie może zrozumieć, jak mógł tak zniknąć bez żadnej informacji. Boi się, że coś się stało. Gdy nadchodzą jej urodziny, jej kolor oczu się zmienia. Wychodzą na jaw rzeczy, których dziewczyna się nie spodziewała. Nie sądziła, że całe życie żyła w kłamstwie. W dniu jej urodzin nie tylko zmienia się jej kolor oczu, ale jej życie wywraca się do góry nogami. Dowiaduje się całej prawdy o Wielkiej Wojnie i kim, tak naprawdę jest.  
Historia Wielkiej Wojny jest oczywiście oparta na chęci władzy przez jedną z grup. Na Ziemi od zawsze były różne rasy: Ludzie, Centaury, Syreny, Lizje, Jednorożce i Elfy. Nad wszystkimi grupami panowali Ludzie jednak gdy król Elfów zmarł i na tron rasy Elfów wstąpił jego syn Filiran wszystko się zburzyło. Pragnął on władzy. Jako że Elfy były sprytne król Filiran osiągnął co chciał. Zyskał władzę nad wszystkimi stworzeniami oprócz Ludzi. Było to także wynikiem zebrań Wielkiej Rady i to było jedyne wyjście przed wielką zagładą wszystkich stworzeń. Jednak Lizja o imieniu Nastoria- najstarsza wyrocznia zawarła po kryjomu układ z wysłannikiem ludzi, że aby ocalić inne rasy spod władzy Elfów, Gwiazdy będą wysyłać na Ziemię smoki wraz z ich panami i nie przestaną, dopóki wszystkich nie uwolnią. Jednak kiedy gwiazdy zaczęły przesyłać dzieci, Elfy zaatakowały. Jedyna Lizja, której udało się uciec to właśnie Nastoria, zabrała tyle dzieci, ile mogła, a resztę wysłała na Ziemię, tak aby Elfy ich nie znalazły.  
Lin okazuje się, że jest Dzieckiem Gwiazd a Liam to jej bliźniaczy wysłannik. Liam wyjaśnił jej również, że pary te zazwyczaj łączą się ze sobą. Jednak on już z kimś jest. Zostali wysłani przez jedną z najjaśniejszych gwiazd. Wyjaśniając, pary wysyłane przez gwiazdy mają ten sam kolor oczu, jednak Liam i Lin są od podwójnej gwiazdy, czego wynikiem ich kolor oczu jest inny. Dowiaduje się również, że każdy z nich ma własnego smoka, ten fakt ją trochę przeraża. Niestety smoki zostały wysłane w góry i można mieć tylko nadzieję, że Elfy ich nie znalazły i nie zabiły. Lin postanawia znaleźć smoka i walczyć. Agnes, która jak się okazuje jest wnuczką jednego z członków Wielkiej Rady wyrusza razem z Liam i Lin do Pałacu Chmur. Tak Lin odnajduje swoją moc i uczy się wszystkiego. Uczy się, jak ma zapanować nad smokiem, jak już go odnajdą oraz jak zapanować nad swoją mocą. Natomiast na Ziemi Elfy porywają matkę Lin. Co się wydarzy dalej? Czy uda się odnaleźć smoka Lin? Czy pomimo swoich krzywd i kłamstw Lin zechce uratować matkę? Czy Liama i Lin coś jednak połączy?
Książka jest magiczna, sama okładka hipnotyzuje i przyciąga. Rozdziały są krótkie i czyta je się bardzo szybko. Opisów jest w sam raz i nie są nudne. Wszystko jest przemyślane i precyzyjne. Można zatracić się w tej bajce. Pragnę więcej nie mogę doczekać się dalszego ciągu!

Naprawdę polecam!
Bo to tak bardzo boli. To skomplikowało sytuację.
W sumie całe życie.
Czy to to miłość?



Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu 

Płatki wspomnień- Augusta Docher

Płatki wspomnień- Augusta Docher

Jest takie przysłowie: ,,Błąd chwili staje się troską całego życia." Tak właśnie jest. Popełniła błąd i do końca będę płacić.
Myślałam, że to będzie typowy erotyk i nic więcej, jednak to, co przeczytałam, było zupełnie inne. Ta książka posiada w sobie elementy erotyzmu, obyczajówki, jak i horroru. Po prostu jest wszystko. Główna bohaterka Liu to zagubiona dziewczyna, która gdy tylko dostaje możliwość wyprowadzki z domu, wykorzystuje ją. W rodzinnym domu nauczono ją, że ma być zawsze posłuszna swojemu Panu. Na swojej drodze spotkała wielu ludzi. Niektórzy w okropny sposób ją wykorzystują, inni próbują jej z czystej dobroci serca pomóc.
Pierwszą osobą, która spotyka na swojej drodze to Nina. Jest ona dominą i zakochuje się w naszej Liu, chce jej pomóc. Poznają się w rodzinnej dzielnicy Liu, gdzie Nina widzi, w jakich warunkach żyje Liu. Proponuje jej inne życie z nią u boku. Liu nie myśli zbyt długo i się zgadza. Chce się stamtąd wyrwać. Wie, że nie ma tam żadnych perspektyw wręcz godnego życia. Nina zapoznaje Liu z jej, powiedzmy to zawodem. Oczekuje od Liu posłuszeństwa, lecz nie jest to jakieś krzywdzące dla niej, ponieważ całe życie musiała się podporządkowywać ojcu. Nina również nie wykorzystuje Liu w sposób, który mógłby jej zrobić krzywdę. Stosuje kary i nagrody, ponieważ jest dominą również w "związku".
Kolejną osobą, do której Liu odeszła od Niny to Ashton, który z zawodu jest fotografem. Nie jest to dobra postać w tej książce. Traktuje on Liu jako swojego niewolnika. Każe jej sprzątać, gotować i robić wszystkie inne czynności domowe. Ponadto wykorzystuje ją do zaspokojenia seksualnych zachcianek i do swoich wizji fotograficznych. Liu jest również przez niego bita, jeśli zrobi coś nie tak. Oczywiście stara się ona być posłuszna, tak jak jej nakazuje jej wiara, ale w końcu nie wytrzymuje. Kiedy dowiaduje się jaką wizję na sesję ma Ash postanawia uciec.

Ostatnią osobą, z którą zamieszkuje Liu, jest Robert. Poznali się w galerii Ashtona, kiedy Liu musiała zastąpić hostessę. Na początku niewiele znaczy dla Liu, ale coś ją do niego ciągnie i był jedyną osobą, którą znała i sądziła, że może uciec. Nie myliła się Robert to facet o dobrym sercu. Pozwolił jej u siebie zamieszkać, dał jej pracę. Z czasem oczywiście dochodzi między nimi do pięknego uczucia. Robert widzi, że Liu jest mu posłuszna w każdej sytuacji i chce ją nauczyć, że może mieć własne zdanie i zrobić coś, czego ona chce, a nie tylko słuchać rozkazów. Chce jej pomóc zdobyć wykształcenie oraz rozwinąć skrzydła w czymś, w czym Liu ma niezwykły talent. Liu jak była nauczona chciała całkowicie oddać się swojemu "Panu". Zrobiła coś, przez co wpadła w straszne kłopoty, ale jakie to już musicie sami przeczytać :)
Jest to książka zdecydowanie dla dorosłych, ponieważ zawiera dużo opisów szczegółowych aktów seksualnych. Pod koniec są też opisy jak dla mnie z rodem jak z horroru :D

Na początku każdego rozdziału są piękne cytaty, natomiast na końcu notatki, które tworzą zagadkę właściwie aż do końca książki. Okładka jest prosta i cudna. Sama czcionka tytułu książki jest fantastyczna i w zupełności wystarczająca. Tekst jest dobrze przyswajalny a rozdziały odpowiedniej długości. Pomimo że książka jest dość pokaźna, naprawdę nie ma w niej nic zbędnego. Czyta się ją zdecydowanie lekko i szybko. 

Nasze wspomnienia są jak płatki kwiatów. Czasami spadają na ziemię, rozkładają się w niej i znikają, dając pożywkę nowym roślinom. Niektóre porywa wiatr, unosi ze sobą, a płatki wirują wokół naszej głowy, potem się oddalają, coraz bardziej i bardziej, aż w końcu odlatują tak daleko, że już ich nie widzimy. Są też takie, które wkładamy między kartki książki, i choć tracą swój kolor i zapach, zawsze możemy ich dotknąć. Możemy dotknąć martwych wspomnień. Są namacalne, ale martwe. Nie takie piękne jak za życia.

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu 


Ballada o ciotce Matyldzie- Magdalena Witkiewicz

Ballada o ciotce Matyldzie- Magdalena Witkiewicz

Trzeba marzyć! Joanka, przecież wszystko zaczyna się od marzeń. Człowiek chciał się przemieszczać- wymyślił koło, potem chciał latać jak ptak- i mamy samolot. Trzeba marzyć i nie wolno się ograniczać!


Książka „Ballada o ciotce Matyldzie” to moja pierwsza styczność z twórczością Magdaleny Witkiewicz i na pewno nie ostatnia. Nie posiadam, powiedzmy to oryginalnej książki tylko z serii Bestsellery na obcasach. Sam tytuł i opis jakoś nie szczególnie wpadł mi w oko przez co, dłuższy czas zwlekałam z czytaniem owej pozycji. Jednak teraz żałuje, że nie przeczytałam od razu po zakupie, może kupiłabym wtedy całą serię.
Wracając do książki: Joannę poznajemy, kiedy jest na końcowym etapie ciąży, mąż jest gdzieś na oceanie, gdzie nie ma z nim kontaktu, a jej ukochana ciotka Matylda postanawia przenieść się na drugą stronę. Chociaż może nie postanawia, a wie, że jej czas się zbliża i będzie to w momencie, kiedy ona urodzi. Najlepsze jest to, że lekarz stwierdził na USG, iż będzie to chłopiec, natomiast ciotka Matylda uparcie twierdzi, że się mylą i będzie to dziewczynka. Prosi Joannę, żeby obiecała jej, że jeśli będzie to dziewczynka, nazwie ją Matylda. Oczywiście Joanna przekonana, że lekarz się nie myli, obiecuje to ciotce.
Powiem szczerze, że to pierwsza książka, której główna bohaterka mieszka w tym samym mieście co ja mianowicie w Gdańsku, co więcej rodziła w tym szpitalu co ja. Wracając do Joanny, z powodu braku męża przy porodzie musiała sobie radzić sama. Więc gdy nadszedł ten moment, wsiadła w samochód i pojechała do szpitala. Podziwiam. Gdy leżąc na sali, ze swoją jak się okazało córeczką (jednak nie chłopiec ) ma gości: Olusia i Przemcia. Zupełnie ich nie zna, ale jak się okazuje, oni znają ją i przyszli od ciotki Matyldy. Ciotka miała rację. Ustąpiła miejsca drugiej Matyldzie ( Joanna przecież obiecała, a słowa dotrzymywała). Jako że bracia wiedzieli, że nie ma męża Joanny na miejscu, chcieli jej pomóc. Przemcio, który miał żonę i dziecko wiedział, przez co Joanna przechodzi i jak jej pomóc. Toteż nie pytając, przynieśli jej różne potrzebne rzeczy oraz pomogli z transportem do domu, kiedy została wraz z Matyldą wypisana. Do pomocy w pierwszych dniach przyjechała również Patrycja żona Przemcia. Pomagała przy dziecku, robiła zakupy i jedzenie. Jednym słowem Joanna dzięki ciotce zyskała bardzo oddanych przyjaciół i pomoc w najbardziej odpowiednim momencie. Nie wiadomo, jakby sobie poradziła bez nich, szczególnie że nie miała swojego Piotrka przy sobie. Plątał się gdzieś na oceanie bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem. Nie mogła nawet go poinformować, że został ojcem.
Ciotka Matylda czuwała nad Joanna z góry i zapisała jej 20% w swoim interesie, który prowadziła razem z Olusiem i Przemciem. Chłopcy mieli problem, aby porozmawiać o tym z Joanna gdyż był to dość nietypowy interes. Nazywany był piekarnią, więc Joanna nie miała świadomości, jakiego sklepu jest współwłaścicielką. W końcu, gdy bracia zebrali się na odwagę i powiadomili ją była w szoku. Postanowiła, że nie będzie się wtrącać, bo zysk i tak miała. Chłopcy postanowili również rozwinąć interes na Gdańsk.
Chłopcy nie mogli pojąć, jak mąż Joanny mógł ją zostawić w tak zaawansowanej ciąży samą i wyjechać na ten swój ocean badać nunataki, bo z zawodu był geologiem. Ja również nie mogę tego pojąć, dla mnie jest to niewyobrażalne. Niestety Joanna ślepo kochała i wierzyła Piotrowi. Cóż się okazało? Piotr badał te swoje nunataki, ale tam, gdzie nie trzeba, gdyż jego partnerka w badaniach zaszła z nim w ciąże. Nie ważne, że Piotr miał żonę i dziecko, które tak naprawdę w ogole go nie interesowało, ale jaki był szczęśliwy, że tamta jest w ciąży. Oczywiście Joanna wykopała go, żeby sobie dalej badał te swoje skałki, ale bez możliwości powrotu. Wiecie, jaki facet miał tupet? Dzwonił do Joanny, bo tamta pani chciała usunąć ciąże, bo zakłócało, jej karierę i cóż on biedny ma zrobić. Komedia po prostu.
Więcej nie streszczę, bo naprawdę warto to samemu przeczytać. Czyta się naprawdę szybko i płynie. Ja wręcz nie mogłam się oderwać od tej książki i praktycznie połknęłam ją w 1 dzień. Nie jest jakoś specjalnie długa. Nie ma też skomplikowanego słownictwa oprócz paru zwrotów odnośnie do tych nunataków. Okładka, mimo że nie jest oryginalna, jest taka niepozorna i tajemnicza.
Serdecznie polecam. Przekonajcie się, co się stanie z Joanna i mała Matyldą. Czy zyskają szczęście?


(...)Niewesołe miny braci spowodowane były Joanką, a dokładniej jej fatalną sytuacją małżeńską i samotnością. No bo jak tu nie podtrzymywać na duchu żony? Gdy Pati rodziła, Przemcio nie odstępował jej na krok. Nie zważał na wyzwiska, jakie mu serwowała, mimo że co rusz zastanawiał się, skąd ta rynsztokowa mowa w jej ustach. Stał niewzruszony niczym skała, głaszcząc swoją żonę, gdy o to prosiła, i usuwając się w porę, gdy miała ochotę mu przyłożyć.
[Przedpremierowo] Zapomnij o mnie - K.N. Haner

[Przedpremierowo] Zapomnij o mnie - K.N. Haner


Wierzycie, że można kochać więcej niż jedną kobietę lub mężczyznę? Czy to jednak jest na zasadzie, jedną się kocha, a druga jest na takie jakby zastępstwo? "Zapomnij o mnie" to książka właśnie o takiej miłości. Która jest prawdziwa i którą wybierze nasz bohater?
Marshall główny bohater książki chce się odciąć od swojej jakże trudnej przeszłości i wyjeżdża do Nowego Jorku, by zacząć wszystko od nowa z czystą kartą. Zatrudnia się jakoś sprzątacz w straży pożarnej i zamieszkuje z rodzeństwem Sarą i Mattem. Próbuje ze względu na swoją mroczną przeszłość nie pakować się w kłopoty. Jednak nie potrafi się oprzeć urokowi swojej współlokatorki Sary. Gdy dowiaduje się, czym ona się zajmuje i jakie życie prowadzi, chce jej pomóc się z tego wyplątać. Niestety prędzej czy później zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie jej pomóc. Nie tylko dlatego, że nie wie jak ale tak naprawdę ona też mu tego nie ułatwia. Gdy próbuje zapomnieć poznaje Emily. Dziewczynę, którą uratował z pożaru. Na początku jest taką jakby wersją zastępczą Sary. Z czasem staje się kimś tak bliskim, że Marshall nie chce jej ranić. Postanawia dać jej spokój. Nie chce, żeby czuła się tą drugą.
Gdy Marshall zaczął pracować w straży pożarnej zaprzyjaźnił się z Ashem. Był dla niego jak taki starszy brat. Dzięki niemu zaczął wierzyć w miłość i, że można normalnie żyć. Ash był przykładnym mężem i ojcem. Marshall też chciał takiego życia. Jednak nie mógł zapomnieć o Sarze tym bardziej z nią być. Przez tą znajomość pakuje się w poważne kłopoty. Przez chłopaka Sary, który jest jej również szefem, Marshall zostaje brutalnie pobity. Wtedy postanawia, że kategorycznie musi skończyć z Sarą. Wymazać ją z pamięci. Wtedy coraz częściej myśli chodzą wokół Emily. W końcu zdaje sobie sprawę, że tylko z Emily może stworzyć rodzinę i dom, o jakim marzy. Zdał sobie sprawę jak bardzo kocha Emily i robi wszystko by ją odzyskać. Czy zdoła ją odzyskać i tym samym zyskać szczęście?
Jeśli zaś chodzi o Sarę, jest to dziewczyna, która gdzieś zgubiła swoje "ja". Daje sobą pomiatać i robi coś, czego tak naprawdę nie chce. Po co to wszystko? Tutaj nie myśli zupełnie o sobie tylko o innych. Tak naprawdę poświęca swoje życie dla dobra swojej rodziny. Owszem chce się z tego wyplątać, ale zdaje sobie sprawę, że inni za to zapłacą, a ona nie chce nikogo zranic. Robi też wszystko, żeby Marshall trzymał się od niej z daleka. Jednak nadszedł ten moment w jej życiu, że nie wytrzymuje tego wszystkiego. Nie zdradzę jak, zakończy się ta cała historia. O tym, jak zawsze musicie przekonać się sami :)
Styl autorki jest lekki i prosty. Nie ma długich rozdziałów czy strasznie długich opisów. Jest wręcz tak jak lubię :) Odpowiednia ilość dialogów względem opisów. Odkładka jest magiczna! Nie można się jej oprzeć. Premiera już za parę dni, bo akurat w dzień urodzin mojej córeczki, czyli 30.08.2018.

Polecam gorąco!


Zamknąłem oczy, by nie analizować teraz tego wszystkiego. Nie chciałem myśleć o tym, że jestem dupkiem. Że krzywdzę Emily, choć na to nie zasłużyła.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Autorce oraz Wydawnictwu.

A gdyby tak...- Sylwia Trojanowska

A gdyby tak...- Sylwia Trojanowska

,,Choć raz zaufaj instyktowi, nie analizuj!"- strofowała się.- ,,Zdarzyło ci się coś pięknego. Po prostu to weź i się nie zastanawiaj. Miłość należy się kazemu, kto ma odwagę po nią sięgnąć".
Zdumiewająca jest ta książka. Najpierw myślałam, że ją odłożę, bo jakieś takie zagmatwane na początku. Trochę przeszłości najpierw dzieciństwo, potem nagle studia i w końcu teraźniejszość. Tak niby taka kolejność powinna być, ale, jak dla mnie przejścia między tymi etapami nie do końca są płynne. Kontynuując, jak zaczęłam czytać teraźniejszość, to dosłownie połknęłam książkę w całości. I znów się zdumiałam zakończeniem! Przejdźmy do konkretów..
Zuzanna główna bohaterka książki straciła matkę, gdy była nastolatką. Dokładniej mówiąc, jej matka popełniła samobójstwo, bo nie radziła sobie ze zdradami i odejściem ojca Zuzy. Na dodatek Zuzanna słyszała ich kłótnię przed tym wydarzeniem i długo nie mogła ojcu wybaczyć, że to przez niego jej mama odeszła. Na studiach, gdy była na wymianie w Anglii poznała się z Aleksandrem. Gdy już miało do czegoś dojść, nagle on sobie przypomniał, że jest zaręczony. To złamało Zuzannie serce.
Przechodzimy do teraźniejszości: Zuzanna jest nauczycielką w szkole i od 5 lat spotyka się z Grzegorzem kolegą z pracy. Ma za sobą nieudane małżeństwo i kilka związków. Można by rzec, że ma w miarę poukładane życie. Gdy niczego nieświadoma jedzie na szkolenie, jej dotychczasowe życie wywraca się do góry nogami. Dlaczego? Bo okazuje się, że prowadzącym szkolenie jest nikt inny jak Aleksander, który przed laty złamał, jej serce. Najgorsze jest to, że wszystkie uczucia odżywają, ale Zuza widzi go z inną. Właściwie nie powinna się tym przejmować. Niestety ją ten widok kłuje w serce. Jak się okazuje Aleksander ma również "prawie" nieudane małżeństwo za sobą i aktualnie jest babiarzem, ale widząc Zuzę i jej zazdrość wobec niego nagle coś w nim pęka i wie, że tylko z nią chce spędzić resztę życia. Robi wszystko, by Zuzannę odzyskać.
Cóż to dużo mówić długo się nie opierała. Tak naprawdę było to też po długich namowach jej przyjaciółek Aliny i Agnieszki. Obie uważały, że życie jest krótkie i trzeba korzystać. Chcąc być w porządku wobec Grzegorza, zrywa z nim. Chociaż nie do końca ona, bo Grzegorz przyłapuje ją i Aleksa co samo do tego doprowadziło. Od tamtego czasu Zuza jest szczęśliwa, będąc z Aleksem. Po drodze są pewne problemy i trudności, ale nie będę zdradzać :)
Zakończenie jest zupełnie zaskakujące. Myślałam, że to będzie szczęśliwy happy end jednak no cóż, można mieć co do tego pewne wątpliwości. O co dokładnie chodzi? Musicie przeczytać sami książkę, a wszystkiego się dowiecie.
Książkę czyta się naprawdę szybko. Jest lekka i prosta. Rozdziały krótkie i fajnie je widać jak się czyta. Okładka jest niezwykle prosta i cudna. Mnie widać przyciągnęła, jak i sam tytuł. To pierwsza książka tej autorki w mojej biblioteczce, ale już wiem, że nie ostatnia :)





- Zuzka, w sprawach sercowwych lepiej niczego nie obiecuj. Jak cię to cholerstwo dopadnie, miłość mam tu na myśli, to żadne obietnice nie pomogą.
Dom na wrzosowej polanie- Halina Kowalczuk

Dom na wrzosowej polanie- Halina Kowalczuk



Ale paranoja: żona podwozi narzeczoną męża, kiedy ten zabawia się z kochanką.
Fenomenalna książka polskiej autorki Haliny Kowalczuk. Na początku myślałam, że mi się nie spodoba. Tak przyznaje się, oceniłam ją po okładce, ale naprawdę mi się spodobała. Niby taka nie pozorna, ale ma w sobie to coś. Jest w niej trochę magii.
Alina nasza bohaterka żyje tak naprawdę jedynie pracą, którą dzieli z mężem. Obydwoje są archeologami. Jednak pewnego dnia Alina odkrywa, że jej mąż ją zdradza. Myślę, że jakoś da się przeboleć, że z jedną panną, ale jej mąż jest, dość powiedzmy to pazerny na młode kobiety. Wyjaśniając: mając żonę Alinę, zaręczył się z Anką i do tego miał jeszcze kochankę Karolinę. Niezły prawda?:D
Wracając do wydarzeń, kiedy wszystko się wydaje kochanka męża Karolina, która ma ojca wysoko postawionego z obecnego tam rządu i kieruje wszystkim tak, by Alinę wysłano daleko od nich. Tym sposobem przenosi się do miejscowości pod Krakowem. Zamieszkuje w domu Tomka, którego i tak praktycznie nie ma w domu, bo jest podróżnikiem. Zaprzyjaźnia się z Krystyną właścicielką miejscowej restauracji, która pomaga jej się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Spotykają ją różne przygody, ale nie będą wszystkiego pisać, bo jaki wtedy byłby sens czytania, prawda? Napisze Wam jeszcze, jak poznaje Marcina, a raczej mężczyznę, który tak się przedstawia. Alina, widząc na terenie posesji człowieka, wyglądającego jak menel od razu chce go przegonić, jednak ten się nie daje. Po ostrej wymianie zdań Alina odpuszcza. Jednakże po jakimś czasie od spotkania Alina podchodzi do niego z innej strony. W ten sposób się zaprzyjaźniają, a nawet coś więcej, ale czy Marcin to naprawdę Marcin?
Alina ciągle boi się, że przy rozwodzie i podziale majątku zostanie z niczym. Jedyną rzeczą wartościową, którą miała była biżuterią, którą dostała od matki swojego jeszcze męża. Oczywiście chciał on ją z powrotem, ale Alina nie chciała jej oddać ze względu na to, co mówiła jego matka, gdy wręczała ją Alinie. Gdy przychodzi dzień podziału majątku Alina, idąc na salę rozpraw, widzi ciotkę Rozalię, która nie pałała do niej sympatią. Wtedy już wiedziała, że zostanie z niczym. Jakież było jej zdziwienie, gdy się okazało, że nie dość, że biżuteria zostaje dla niej to jeszcze, gdy kilka tygodni później dostaje telefon od adwokata ciotki, żeby stawiała się na odczytaniu testamentu, ponieważ ciotka zmarła i zostawiła jej znaczną część swojego majątku.
W książce zawarte są też legendy dotyczące Bystrego Potoku, w którym mieszka Alina. Są one naprawdę niesamowite i ciekawe. Właściwie te legendy krążą wokół Aliny, przez co książka jest bardziej niezwykła.
Więcej nie opowiadam, bo zdradzę wszystko. Przekonajcie się, kim okaże się Marcin i co Alina zrobi ze swoim życiem, gdy dowie się prawdy.
Książka jest lekka w czytaniu. Dużo humoru i emocji. To była czysta przyjemność ją czytać.
Polecam każdemu!
Wolę być taką pomarszczoną cytryną, niż zadawać się z facetem, którego... przyrodzenie jest mikroskopijnego rozmiaru. Czy stoi, czy leży, cztery i pół centrymetra mierzy!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydanictwu:
Copyright © 2014 Zaczytana Ola , Blogger