Jak nie teraz, to kiedy?- Jaga Tuliszka/58

 

Tytuł: Jak nie teraz, to kiedy?
 
Cykl:-


Liczba stron:373


Wydawnictwo: Znak

 

Inspirująca opowieść, w której przejrzysz się jak w lustrze

Mira Kolska już raz zaryzykowała. Na Podhalu zostawiła przeszłość i w Poznaniu zaczęła układać życie na nowo. Dziś wydaje się, że ma wszystko: miłość Michała, radość z dwóch rozbrykanych synków, przyjaźń Kaśki i własny salon fryzjerski.

Gdy spełnienie ostatniego wielkiego marzenia jest na wyciągnięcie ręki – wystarczy tylko zaryzykować jeszcze raz – los drwi z Miry. W jednej dramatycznej chwili wszystko rozpada się jak domek z kart. Jej rodzina już nigdy nie będzie taka sama.

Pod czułą opieką przyjaciółek Mira próbuje na nowo nauczyć się uśmiechać. Czy Kolscy zdołają się podnieść z tragedii i zatruwających ich kłamstw?

Barwna, pełna emocji opowieść o tym, że przyjaźń – tak jak prawdziwa miłość – potrafi przetrwać największe sztormy. Jaga Tuliszka – jak jej bohaterka – pokazuje, że twardo stąpając po ziemi, można ciągle słuchać swojego serca. I sięgać po marzenia. 

(opis z Lubimy Czytac.pl)

 

Jak na debiut, ta książka była naprawdę świetna. Historia Miry od początku wydawała się bardzo prawdziwa i życiowa, przez co łatwo było wczuć się w jej emocje i sytuację. Mira to bohaterka, która wiele przeszła, ale mimo wszystko próbowała zbudować swoje życie od nowa i zawalczyć o szczęście. Bardzo podobało mi się to, że mimo trudnych doświadczeń nie została pokazana jako idealna postać, tylko po prostu zwykła kobieta próbująca sobie poradzić z tym, co rzuca jej los. Mira miała w sobie ogromne pokłady dobra. Zawsze starała się dostrzegać w ludziach to, co najlepsze i robiła wszystko, aby nikogo nie urazić. Miała po prostu złote serce i dużą wiarę w ludzi, nawet wtedy, gdy nie wszyscy na to zasługiwali.

Zazwyczaj gubię się w książkach, gdzie przeplata się przeszłość z teraźniejszością i nawet przy dobrych opisach czasami ciężko mi wszystko poukładać, ale tutaj nie miałam z tym problemu. Wszystko było przedstawione w bardzo przejrzysty sposób i dzięki temu historia czytała się naprawdę płynnie. Ogromnym plusem byli też bohaterowie. Mira miała cudownego faceta, który mimo konfliktu z rodziną stanął po jej stronie i uwierzył właśnie jej, a mam wrażenie, że nie każdy potrafiłby tak postąpić. Było mi jej naprawdę szkoda przez to, jak została potraktowana i ile musiała przeżyć. Na szczęście wokół niej znalazło się też dużo wspaniałych ludzi, którzy dali jej wsparcie, pomoc i pokazali, że nie jest sama.

To książka pełna emocji, ale jednocześnie bardzo prosta i naturalna w odbiorze. Nie ma tutaj przesadzonych dramatów czy sztuczności, wszystko wydaje się autentyczne i przez to jeszcze bardziej angażuje. Bardzo podobało mi się też pokazanie siły przyjaźni i tego, jak ważne jest mieć obok siebie ludzi, na których można liczyć nawet w najgorszych momentach. Ta historia miała po prostu „to coś”, przez co ciężko było się od niej oderwać i po skończeniu nadal myślałam o bohaterach i ich losach. Trochę obawiałam się jak to może się skończyć. Na szczęście zakończenie w pełni mnie usatysfakcjonowało.

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Znak]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Zaczytana Ola , Blogger