Tytuł: Jak nie teraz, to kiedy?
Cykl:-
Liczba stron:373
Wydawnictwo: Znak
Inspirująca opowieść, w której przejrzysz się jak w lustrze
Mira
Kolska już raz zaryzykowała. Na Podhalu zostawiła przeszłość i w
Poznaniu zaczęła układać życie na nowo. Dziś wydaje się, że ma wszystko:
miłość Michała, radość z dwóch rozbrykanych synków, przyjaźń Kaśki i
własny salon fryzjerski.
Gdy spełnienie ostatniego wielkiego
marzenia jest na wyciągnięcie ręki – wystarczy tylko zaryzykować jeszcze
raz – los drwi z Miry. W jednej dramatycznej chwili wszystko rozpada
się jak domek z kart. Jej rodzina już nigdy nie będzie taka sama.
Pod
czułą opieką przyjaciółek Mira próbuje na nowo nauczyć się uśmiechać.
Czy Kolscy zdołają się podnieść z tragedii i zatruwających ich kłamstw?
Barwna,
pełna emocji opowieść o tym, że przyjaźń – tak jak prawdziwa miłość –
potrafi przetrwać największe sztormy. Jaga Tuliszka – jak jej bohaterka –
pokazuje, że twardo stąpając po ziemi, można ciągle słuchać swojego
serca. I sięgać po marzenia.
(opis z Lubimy Czytac.pl)
Jak na
debiut, ta książka była naprawdę świetna. Historia Miry od początku
wydawała się bardzo prawdziwa i życiowa, przez co łatwo było wczuć się w
jej emocje i sytuację. Mira to bohaterka, która wiele przeszła, ale
mimo wszystko próbowała zbudować swoje życie od nowa i zawalczyć o
szczęście. Bardzo podobało mi się to, że mimo trudnych doświadczeń nie
została pokazana jako idealna postać, tylko po prostu zwykła kobieta
próbująca sobie poradzić z tym, co rzuca jej los. Mira miała w sobie
ogromne pokłady dobra. Zawsze starała się dostrzegać w ludziach to, co
najlepsze i robiła wszystko, aby nikogo nie urazić. Miała po prostu
złote serce i dużą wiarę w ludzi, nawet wtedy, gdy nie wszyscy na to
zasługiwali.
Zazwyczaj gubię się w książkach, gdzie przeplata się
przeszłość z teraźniejszością i nawet przy dobrych opisach czasami
ciężko mi wszystko poukładać, ale tutaj nie miałam z tym problemu.
Wszystko było przedstawione w bardzo przejrzysty sposób i dzięki temu
historia czytała się naprawdę płynnie. Ogromnym plusem byli też
bohaterowie. Mira miała cudownego faceta, który mimo konfliktu z rodziną
stanął po jej stronie i uwierzył właśnie jej, a mam wrażenie, że nie
każdy potrafiłby tak postąpić. Było mi jej naprawdę szkoda przez to, jak
została potraktowana i ile musiała przeżyć. Na szczęście wokół niej
znalazło się też dużo wspaniałych ludzi, którzy dali jej wsparcie, pomoc
i pokazali, że nie jest sama.
To książka pełna emocji, ale
jednocześnie bardzo prosta i naturalna w odbiorze. Nie ma tutaj
przesadzonych dramatów czy sztuczności, wszystko wydaje się autentyczne i
przez to jeszcze bardziej angażuje. Bardzo podobało mi się też
pokazanie siły przyjaźni i tego, jak ważne jest mieć obok siebie ludzi,
na których można liczyć nawet w najgorszych momentach. Ta historia miała
po prostu „to coś”, przez co ciężko było się od niej oderwać i po
skończeniu nadal myślałam o bohaterach i ich losach. Trochę obawiałam
się jak to może się skończyć. Na szczęście zakończenie w pełni mnie
usatysfakcjonowało.
[Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Znak]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz