Burnout- Rebecca Jenshak/ 70

Burnout- Rebecca Jenshak/ 70

 

Tytuł: Burnout

Cykl: The Holland Brothers (tom 1)

Liczba stron: 396


Wydawnictwo: Wydawnictwo Kreatywne

 

Przystojny, wytatuowany łobuz, z którym przerzucałam się obelgami… teraz chce, żebym mu pomogła?

Knox Holland jest na krawędzi. Po rewelacyjnym debiutanckim sezonie w zawodowym motocrossie powinien świętować sukces. Zamiast tego jego reputacja spaliła mu wszystkie mosty – został bez zespołu, bez wsparcia i bez planu. Jest zdesperowany, by to zmienić.

Dlatego trafia do mnie, prosząc, żebym go trenowała.

Jako gimnastyczka z dwoma medalami olimpijskimi doskonale znam ciężar oczekiwań. W zeszłym sezonie zawaliłam, potem przyszła kontuzja – zanim zdążyłam udowodnić światu, że nie jestem dwudziestoletnią przebrzmiałą gwiazdą.

Skupiam się na przyszłości i nie mogę pozwolić sobie na rozproszenie uwagi.
W spojrzeniu Knoxa dostrzegam jednak desperację i nie potrafię mu odmówić.

To miało być łatwe zadanie, tylko że w przypadku Knoxa nic nie jest proste. W jednej chwili się kłócimy, a w następnej łapię się na tym, że zdecydowanie za bardzo podoba mi się widok jego nagiego torsu, gdy staje na rękach.

Zakochanie się w nim byłoby błędem… Ale niektóre błędy kuszą najbardziej.

Książka przeznaczona dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia. 

(opiz z Lubimy Czytac.pl) 

To była jedna z tych książek, które czyta się z ogromnym uśmiechem na twarzy. Od samego początku czuć chemię między bohaterami, a ich relacja rozwija się dokładnie tak, jak lubię najbardziej  od wzajemnych docinków i ciągłych sprzeczek do czegoś znacznie głębszego.

Knox i główna bohaterka są bardzo charakterystycznymi postaciami. Oboje mają za sobą trudne doświadczenia, walczą o swoje marzenia i próbują udowodnić, że wciąż są w stanie osiągnąć sukces. Bardzo podobało mi się, że ich relacja nie rozwija się od razu. Najpierw muszą nauczyć się sobie ufać, a dopiero później zaczynają dostrzegać, że łączy ich coś więcej.

Ogromnym plusem tej historii są dialogi. Bohaterowie nieustannie się przekomarzają, rzucają sobie uszczypliwe komentarze i świetnie się ze sobą droczą. Kilka razy naprawdę się uśmiechnęłam, bo ich wymiany zdań były po prostu świetnie napisane. To właśnie dzięki nim książkę czyta się tak lekko.

Bardzo spodobał mi się również motyw sportowy. Nie jest on jedynie dodatkiem do romansu, ale odgrywa ważną rolę w całej historii. Widać, ile wyrzeczeń kosztuje droga na szczyt i z jaką presją muszą mierzyć się zawodowi sportowcy. Dzięki temu bohaterowie wydają się jeszcze bardziej autentyczni.

To książka pełna chemii, humoru, emocji i wzajemnego wsparcia. Czyta się ją bardzo szybko, bo trudno odłożyć ją na bok. Jeśli lubicie romanse z motywem enemies to lovers, sportowym klimatem i bohaterami, którzy potrafią rozbawić swoimi dialogami, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć. 

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Kreatywne] 

 

Światło w tunelu - Graham Shaw/ 69

Światło w tunelu - Graham Shaw/ 69

 

 Tytuł: Światło w tunelu

Cykl: -

Liczba stron: 441


Wydawnictwo: Graham Shaw

Claire umiera.
Wie o tym i z utęsknieniem czeka na koniec, bo po drugiej stronie nie będzie już bólu, słabości i nadopiekuńczej, despotycznej matki.
Lecz śmierć jest przewrotna – sama nie przychodzi po tych, którzy jej chcą lub oczekują.
Na drodze Claire staje lekarz.
Młody, z pasją, zawsze szczery w kontakcie z pacjentami.
Beznadziejny przypadek Claire daje mu okazję do przeprowadzenia eksperymentu, dzięki któremu dziewczyna wraca do zdrowia.
Lecz śmierć jest przewrotna – jej cień pojawia się właśnie wtedy, gdy Claire wreszcie jest szczęśliwa… 

(opis z Lubimy Czytac.pl) 

To była jedna z najbardziej poruszających książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Już na początku wiedziałam, że nie będzie to łatwa historia, ale nie spodziewałam się, że wywoła we mnie aż tyle emocji. Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, to naprawdę przygotujcie chusteczki. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele dzieje się w tej książce. To nie jest historia oparta na jednym wątku. Autorka porusza wiele ciężkich tematów i robi to w sposób, który nie pozostawia czytelnika obojętnym.

Bardzo kibicowałam Claire. To bohaterka, która przeszła naprawdę wiele i przez długi czas nie widziała już dla siebie żadnej nadziei. Kiedy na jej drodze pojawia się lekarz, wszystko zaczyna się zmieniać, ale los po raz kolejny pokazuje, że szczęście bywa bardzo kruche. To historia o cierpieniu, walce, nadziei i o tym, jak nieprzewidywalne potrafi być życie.

Nie ukrywam, że podczas czytania zauważyłam kilka błędów w tekście, jednak w moim przypadku nie wpłynęło to znacząco na odbiór książki. Fabuła była na tyle wciągająca, że dosłownie pochłonęłam ją w ekspresowym tempie. Ciągle chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej, a kolejne rozdziały dostarczały coraz więcej emocji. To zdecydowanie nie jest lekka lektura. To książka, która wzrusza, boli i zmusza do refleksji. Jeśli lubicie historie, które wywołują całą gamę emocji i zostają w głowie na długo po zakończeniu czytania, to myślę, że warto po nią sięgnąć. ❤️

[Współpraca reklamowa z Autorką] 

 

Spotkajmy się na moście miłości- Monika Hakowska /68

Spotkajmy się na moście miłości- Monika Hakowska /68

 

 Tytuł: Spotkajmy się na moście miłości

Cykl: -

Liczba stron: 332


Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.


Czy serce pamięta to, o czym musiał zapomnieć umysł?

Bruno ma wszystko, co powinno dawać szczęście: stabilną pracę weterynarza w Warszawie i poukładaną codzienność. To jednak tylko pozory.

W rzeczywistości jego życie zatrzymało się osiem lat temu na moście, na którym nigdy nie doczekał się Amelii. Tragiczny wypadek odebrał mu ukochaną, a jej – wszystkie wspomnienia o nim i o Polsce. Wywieziona przez ojca do Kanady, Amelia zniknęła, zostawiając po sobie pustkę.

Wszystko wywraca się do góry nogami, gdy w lecznicy pojawia się Mela. Wygląda identycznie jak dziewczyna, o której Bruno nie potrafi zapomnieć, ale patrzy na niego jak na obcego człowieka. Mela nie zna jego imienia, nie pamięta ich wspólnych planów ani łączącego ich uczucia.

Czy warto zaryzykować wszystko i spróbować obudzić wspomnienia, które mogą przynieść tyle samo szczęścia, co cierpienia?

„Spotkajmy się na Moście Miłości” to wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, które nie uznaje granic czasu i odległości. W końcu prawdziwa miłość nie potrzebuje pamięci, by wiedzieć, do kogo należy serce. 

(opis z Lubimy Czytac.pl)

Historia Bruna i Amelii jest piękna, ale jednocześnie bardzo poruszająca. Wyobraźcie sobie, że spotykacie miłość swojego życia po latach, a ta osoba patrzy na Was jak na zupełnie obcego człowieka. To właśnie z taką rzeczywistością musi zmierzyć się Bruno. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazała jego emocje, tęsknotę i nadzieję, że gdzieś głęboko w sercu Meli wciąż pozostał ślad dawnego uczucia.

To nie jest tylko romans. To przede wszystkim opowieść o stracie, drugiej szansie, przeznaczeniu i sile miłości, która potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy pamięć zawodzi. Przez całą książkę zastanawiałam się, czy uczucia naprawdę mogą być silniejsze od wspomnień i czy serce potrafi pamiętać to, o czym zapomniał umysł.

Bardzo polubiłam również głównych bohaterów. Bruno ani przez chwilę się nie poddaje, ale jednocześnie nie chce niczego wymuszać. Jego cierpliwość, troska i ogromne serce sprawiały, że nie dało się mu nie kibicować. Z kolei Mela stopniowo odkrywa samą siebie i mierzy się z uczuciem, którego nie potrafi racjonalnie wyjaśnić.

To jedna z tych historii, które czyta się z nadzieją, ale też z lekkim ściskiem w sercu. Wzrusza, wywołuje uśmiech i przypomina, że czasami los potrafi napisać najpiękniejszy scenariusz. Jeśli lubicie emocjonalne romanse z motywem drugiej szansy i przeznaczenia, koniecznie dajcie tej książce szansę. To historia, która zostaje z czytelnikiem jeszcze na długo po przeczytaniu ostatniej strony. 


[Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Videograf S.A.] 

 

Sobie pisani- Karolina Tomaszewska/67

Sobie pisani- Karolina Tomaszewska/67

 

Tytuł: Sobie pisani   


Cykl: 
Amor fati (tom 2)


Liczba stron: 307

Wydawnictwo: Dobre Strony
 
Po każdym antrakcie następuje ciąg dalszy przedstawienia. Wspólny sekret potrafi połączyć ludzi mocniej niż najgłośniejsze deklaracje, a drobne uszczypliwości często okazują się początkiem czegoś, czego nikt nie planował. Kalina Podhorecka i Piotr Kazanecki wiedzą o tym aż za dobrze – kiedyś nie potrafili ze sobą rozmawiać bez kłótni, dziś łączy ich nie tylko zaskakująca komitywa, lecz także doświadczenie, które na zawsze zmieniło ich perspektywę.

Ojciec Piotra i matka Kaliny planują ślub, a dawne animozje powoli ustępują miejsca zaufaniu, trosce i relacji, rodzącej się gdzieś między scenami codzienności. Gdy przeszłość wystawia Kalinę na próbę, której nie da się odegrać według żadnego scenariusza, Piotr – przypadkowy uczestnik tego aktu – postanawia pozostać na scenie i ku własnemu zaskoczeniu zaczyna się w tej roli całkiem dobrze bawić.

Sobie pisani to drugi tom cyklu Amor fati, współczesnej komedii romantycznej pełnej błyskotliwego humoru, słownej szermierki i emocji ukrytych między wierszami. Opowieść o ludziach, którzy oficjalnie panują nad chaosem codzienności, a tak naprawdę uczą się ufać sobie nawzajem. Bo czasem wystarczy, że ktoś zostaje obok – i nagle się okazuje, że od początku byli sobie pisani. 
(opis z Lubimy Czytac.pl) 

Jeśli pierwszy tom skradł moje serce, to drugi tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że ta seria jest jedną z moich ulubionych. Z ogromną przyjemnością wróciłam do Kaliny i Piotra i ani przez chwilę się nie zawiodłam.

Najbardziej uwielbiam ich za humor i dialogi. Ich słowne przepychanki są po prostu świetne. Docinki, riposty i wzajemne przekomarzanie sprawiają, że podczas czytania co chwilę się uśmiechałam. To właśnie ten humor nadaje całej historii wyjątkowego charakteru i sprawia, że bohaterów nie da się nie polubić.

Bardzo podobało mi się również to, jak rozwija się relacja Kaliny i Piotra. W pierwszym tomie obserwowaliśmy głównie ich ciągłe sprzeczki, natomiast tutaj widać, jak bardzo oboje się zmienili. Coraz lepiej się rozumieją, potrafią być dla siebie wsparciem, a ich relacja nabiera głębi. Nie brakuje oczywiście zabawnych momentów, ale pojawiają się też bardziej emocjonalne sceny, które pokazują, że za humorem kryje się coś znacznie więcej.

Autorka po raz kolejny świetnie pokazuje, że życie nie zawsze układa się zgodnie z planem. Obok lekkich i zabawnych momentów pojawiają się trudniejsze wydarzenia, które sprawiają, że bohaterowie muszą zmierzyć się z własnymi emocjami i przeszłością. Dzięki temu historia jest bardzo naturalna i łatwo zaangażować się w losy Kaliny oraz Piotra.

To książka, którą dosłownie się pochłania. Czyta się ją lekko, szybko i z ogromnym uśmiechem na twarzy. Jedyne, czego mi zabrakło, to... większej liczby stron. Kiedy dotarłam do końca, miałam ochotę na jeszcze więcej. Aż żal było rozstawać się z bohaterami.

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o wydaniu. Oba tomy prezentują się przepięknie na półce i są zdecydowanie jednymi z ładniejszych książek w mojej biblioteczce. To seria, która zachwyca nie tylko swoją historią, ale również wykonaniem. 

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Dobre Strony]

 
Klątwa smoka- Elisa Kova/66

Klątwa smoka- Elisa Kova/66

 

Tytuł: Klątwa smoka    


Cykl: 
-


Liczba stron: 566

Wydawnictwo: Hype
 
Chwila, w której widzisz smoka, zazwyczaj jest twoją ostatnią…

Odkąd pojawiły się smoki – wraz z plagą, która spustoszyła nasze ziemie i ludność – pozostało tylko jedno ludzkie miasto: Vingard. Ale piekielny ogień spadający z góry to nic w porównaniu z zagrożeniem płynącym z wewnątrz. Nie ma bowiem gorszego losu od smoczej klątwy. Powoli i w męczarniach zmieniasz się w bezmyślną bestię, która niszczy wszystko – i wszystkich – których kochasz.

Każdy z nas może być przeklęty. Każdy z nas może kłamać. Każdy z nas może zostać złapany i zabity przez władze.

Boję się, że będę następna.

Tylko jedna osoba może podejrzewać, jaki skrywam sekret. Jest jak mój cień, podąża za mną wszędzie. Po części opiekun, po części dręczyciel, totalnie irytujący. Czasami myślę, że jestem tylko jedną z jego miliona niezgłębionych tajemnic.

Bo Lucan z pewnością coś wie.

A jeśli jestem przeklęta przez smoka, śmierć to jedyne miłosierdzie, na jakie mogę liczyć.  
(opis z Lubimy Czytac.pl)
 

To była książka, wobec której miałam naprawdę duże oczekiwania. Opis zapowiadał mroczne romantasy ze smokami, tajemnicami i ciekawie wykreowanym światem. Niestety, nie do końca dostałam to, na co liczyłam. Główna bohaterka od początku wzbudzała moją sympatię. Żyje w ciągłym strachu, bo wie, że smocza klątwa może dotknąć każdego, a najmniejszy błąd może kosztować ją życie. Musi nieustannie uważać na swoje zachowanie i ukrywać sekrety, przez co trudno jej komukolwiek zaufać. Podobało mi się obserwowanie jej wewnętrznych rozterek i walki z własnym losem, choć momentami miałam wrażenie, że jej potencjał mógł zostać jeszcze lepiej wykorzystany.

Przede wszystkim spodziewałam się większego nacisku na wątek romantyczny. Książka jest reklamowana jako romantasy, jednak dla mnie romansu było tutaj naprawdę niewiele i pojawiło się to dopiero pod sam koniec. Zdecydowanie bardziej skupiono się na świecie, jego zasadach i wydarzeniach niż na relacji między bohaterami. Sama książka jest dość obszerna i niestety w pewnym momencie zaczęłam odczuwać zmęczenie lekturą. Niektóre opisy były dla mnie zdecydowanie zbyt długie, przez co zdarzało mi się je pobieżnie czytać, żeby szybciej wrócić do samej akcji. Miałam też problem z odnalezieniem się w wykreowanym świecie. Nie wszystko było dla mnie do końca jasne i momentami zwyczajnie się gubiłam, próbując zrozumieć, jak funkcjonują poszczególne elementy tej rzeczywistości i jakie rządzą nią zasady.

Nie oznacza to jednak, że książka nie ma swoich mocnych stron. Sam pomysł na smoczą klątwę i świat, w którym każdy może zostać oskarżony o bycie przeklętym, był naprawdę ciekawy i miał ogromny potencjał. Były też momenty, które potrafiły zaciekawić i zachęcały do dalszego czytania. Mam jednak poczucie, że ta historia po prostu nie do końca trafiła w mój gust. Być może osoby, które bardziej od romansu cenią rozbudowane światy fantasy i szczegółowe opisy, odnajdą w niej znacznie więcej niż ja.


 [Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Hype]
Ostatnie tchnienie- Karolina Ligocka/ 65

Ostatnie tchnienie- Karolina Ligocka/ 65

 

Tytuł: Ostatnie tchnienie  


Cykl: 
Historia Naridy (tom 3)


Liczba stron: 393

Wydawnictwo: Mięta
 
Gdy życie balansuje na krawędzi, każdy wybór staje się przeznaczeniem

Narida, anielica żyjąca wśród ludzi, staje w obliczu najtrudniejszej próby: walki o życie przyjaciela. Podczas nocnego spotkania Rimon zostaje zaatakowany, a w jego ciele zaczyna budzić się pradawna moc, której nikt nie potrafi kontrolować.

Z pomocą dawnego wroga, istoty światła oraz istoty żywiołu, Narida i jej bliscy muszą odkryć tajemnicę druidzkiego zaklęcia i zdobyć antidotum z legendarnej Księgi Czeluści. Aby uratować przyjaciela, nie wystarczy magia – potrzebna jest czysta miłość sięgająca poza granice życia i śmierci. W ostatniej, decydującej próbie bohaterowie wyruszają do Czyśćca, gdzie prawda wystawia ich serca na próbę.

Czas ucieka. Tajemnice wychodzą na jaw. Czy przyjaźń i poświęcenie przyniosą wybawienie? Ostatnie tchnienie zadecyduje o wszystkim. 
(opis z Lubimy Czytac.pl) 
 

To już moje trzecie spotkanie z Naridą i jej przyjaciółmi i mogę śmiało powiedzieć, że był to powrót, na który bardzo czekałam. To jeden z tych światów, w których łatwo się zatracić i z których nie chce się wracać do rzeczywistości po przeczytaniu ostatniej strony.

Tym razem stawka jest naprawdę wysoka. Walka o życie Rimona sprawia, że bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z niebezpieczeństwami, ale również z własnymi lękami, tajemnicami i emocjami. Właśnie za to tak lubię tę serię. To nie jest wyłącznie historia pełna magii i fantastycznych stworzeń. To również opowieść o przyjaźni, poświęceniu, lojalności i sile uczuć, które potrafią przezwyciężyć nawet śmierć. Nawet postacie, które na początku wydają się być tą mroczną stroną, podziwiają przyjaźń łączącą bohaterów.

Ta książka rozbudza wszystkie emocje. Są momenty pełne napięcia, kiedy człowiek gorączkowo przewraca kolejne strony, chcąc dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Są chwile wzruszające, które chwytają za serce, ale też takie, które wywołują uśmiech i przypominają, dlaczego tak bardzo polubiłam tych bohaterów.

Bardzo podobało mi się również odkrywanie kolejnych tajemnic i poznawanie nowych elementów tego świata. Autorka nie zwalnia tempa i po raz kolejny udowadnia, że potrafi zaskoczyć czytelnika. Każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a fabuła nieustannie zachęca do dalszego czytania.

Narida i jej przyjaciele są bohaterami, do których człowiek szybko się przywiązuje. Z każdą częścią coraz mocniej przeżywa się ich sukcesy, porażki i trudne decyzje. Dlatego tak bardzo angażowałam się w tę historię i kibicowałam im do samego końca.

To kolejna część, która dostarczyła mi mnóstwo emocji i przypomniała, dlaczego tak lubię wracać do tego uniwersum. Jeśli pokochaliście wcześniejsze tomy, ten również Was nie zawiedzie. 


[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mięta] 

 
Miłość na pełny etat- Patrycja Fidelus / 64

Miłość na pełny etat- Patrycja Fidelus / 64

 

Tytuł: Miłość na pełny etat 


Cykl: 
-


Liczba stron: 365

Wydawnictwo: Czwarta Strona


 

W mieście, gdzie każda uliczka opowiada historię o miłości, Natalia musi napisać własną.

Natalia od lat żyje według jasno określonych zasad: kariera, konsekwencja, kontrola. To one wyniosły ją na szczyt zawodowej drogi – aż do Rzymu, na stanowisko dyrektorki w międzynarodowym banku. Uczucia? Zostawiła je za sobą. Zbyt dobrze pamięta ból złamanego serca.

Ale na jej drodze ponownie staje Andrea. Pierwsza miłość. Niedokończona historia.
Kiedyś wystarczyło kilka dni, by uwierzyli, że to początek czegoś wielkiego: ukradkowe spojrzenia, pierwsze pocałunki, obietnice składane szeptem. A potem Andrea zniknął. Bez wyjaśnień. Bez pożegnania.

Teraz wraca. Z tajemnicą, którą skrywał przez lata.
Tyle że Natalia nie jest już tą samą dziewczyną. I nie zamierza ryzykować, zwłaszcza że teraz jest jego przełożoną, a granice między nimi powinny być jasne.
Ale przeszłość nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Czy można zaufać komuś, kto kiedyś zniknął bez śladu?
I czy uczucia naprawdę da się kontrolować? 

(opis z Lubimy Czytac.pl) 


 

To była krótka, lekka i bardzo przyjemna historia, która idealnie sprawdzi się jako wakacyjna lektura. Nie jest to książka pełna dramatycznych zwrotów akcji, ale ma w sobie coś, co sprawia, że czyta się ją naprawdę dobrze. To opowieść o drugich szansach, dawnych uczuciach i pytaniu, czy można ponownie zaufać komuś, kto kiedyś odszedł bez słowa.

Najbardziej urzekł mnie klimat tej książki. Akcja toczy się w Rzymie, dzięki czemu podczas czytania można poczuć włoską atmosferę i choć na chwilę przenieść się do miasta pełnego historii, zabytków i romantycznych uliczek. Bardzo podobało mi się, że autorka nie ograniczyła się jedynie do romansu bohaterów. W tle poznajemy również ciekawe miejsca i odrobinę historii Rzymu, co dodatkowo wzbogaca całą opowieść. To właśnie dzięki temu książka miała dla mnie taki wakacyjny charakter.

Natalia to bohaterka, która przez lata skupiała się na karierze i uporządkowanym życiu. Wydawało jej się, że ma wszystko pod kontrolą, aż do momentu, gdy na jej drodze ponownie pojawia się Andrea. Ich historia nie należy do łatwych. Łączy ich wspólna przeszłość, niedopowiedzenia i pytania, które przez lata pozostawały bez odpowiedzi. Bardzo podobało mi się stopniowe odkrywanie tego, co wydarzyło się między nimi wcześniej i dlaczego ich drogi się rozeszły.

Relacja głównych bohaterów została przedstawiona w bardzo naturalny sposób. Nie ma tutaj pośpiechu ani sztucznie tworzonych emocji. Widać zarówno chemię między nimi, jak i obawy Natalii, która nie chce po raz drugi przeżywać tego samego bólu. To sprawia, że łatwo zrozumieć jej decyzje i kibicować bohaterom.

To jedna z tych książek, które można przeczytać w jeden lub dwa wieczory i po prostu dobrze spędzić z nią czas. Lekka, ciepła, momentami wzruszająca, a do tego osadzona w przepięknym Rzymie. Jeśli macie ochotę na niezobowiązujący romans z włoskim klimatem i motywem drugiej szansy, to zdecydowanie warto dać jej szansę.

[Współpraca reklamowa z Czwarta Strona]  

Copyright © 2014 Zaczytana Ola , Blogger