Jak nie teraz, to kiedy?- Jaga Tuliszka/58

Jak nie teraz, to kiedy?- Jaga Tuliszka/58

 

Tytuł: Jak nie teraz, to kiedy?
 
Cykl:-


Liczba stron:373


Wydawnictwo: Znak

 

Inspirująca opowieść, w której przejrzysz się jak w lustrze

Mira Kolska już raz zaryzykowała. Na Podhalu zostawiła przeszłość i w Poznaniu zaczęła układać życie na nowo. Dziś wydaje się, że ma wszystko: miłość Michała, radość z dwóch rozbrykanych synków, przyjaźń Kaśki i własny salon fryzjerski.

Gdy spełnienie ostatniego wielkiego marzenia jest na wyciągnięcie ręki – wystarczy tylko zaryzykować jeszcze raz – los drwi z Miry. W jednej dramatycznej chwili wszystko rozpada się jak domek z kart. Jej rodzina już nigdy nie będzie taka sama.

Pod czułą opieką przyjaciółek Mira próbuje na nowo nauczyć się uśmiechać. Czy Kolscy zdołają się podnieść z tragedii i zatruwających ich kłamstw?

Barwna, pełna emocji opowieść o tym, że przyjaźń – tak jak prawdziwa miłość – potrafi przetrwać największe sztormy. Jaga Tuliszka – jak jej bohaterka – pokazuje, że twardo stąpając po ziemi, można ciągle słuchać swojego serca. I sięgać po marzenia. 

(opis z Lubimy Czytac.pl)

 

Jak na debiut, ta książka była naprawdę świetna. Historia Miry od początku wydawała się bardzo prawdziwa i życiowa, przez co łatwo było wczuć się w jej emocje i sytuację. Mira to bohaterka, która wiele przeszła, ale mimo wszystko próbowała zbudować swoje życie od nowa i zawalczyć o szczęście. Bardzo podobało mi się to, że mimo trudnych doświadczeń nie została pokazana jako idealna postać, tylko po prostu zwykła kobieta próbująca sobie poradzić z tym, co rzuca jej los. Mira miała w sobie ogromne pokłady dobra. Zawsze starała się dostrzegać w ludziach to, co najlepsze i robiła wszystko, aby nikogo nie urazić. Miała po prostu złote serce i dużą wiarę w ludzi, nawet wtedy, gdy nie wszyscy na to zasługiwali.

Zazwyczaj gubię się w książkach, gdzie przeplata się przeszłość z teraźniejszością i nawet przy dobrych opisach czasami ciężko mi wszystko poukładać, ale tutaj nie miałam z tym problemu. Wszystko było przedstawione w bardzo przejrzysty sposób i dzięki temu historia czytała się naprawdę płynnie. Ogromnym plusem byli też bohaterowie. Mira miała cudownego faceta, który mimo konfliktu z rodziną stanął po jej stronie i uwierzył właśnie jej, a mam wrażenie, że nie każdy potrafiłby tak postąpić. Było mi jej naprawdę szkoda przez to, jak została potraktowana i ile musiała przeżyć. Na szczęście wokół niej znalazło się też dużo wspaniałych ludzi, którzy dali jej wsparcie, pomoc i pokazali, że nie jest sama.

To książka pełna emocji, ale jednocześnie bardzo prosta i naturalna w odbiorze. Nie ma tutaj przesadzonych dramatów czy sztuczności, wszystko wydaje się autentyczne i przez to jeszcze bardziej angażuje. Bardzo podobało mi się też pokazanie siły przyjaźni i tego, jak ważne jest mieć obok siebie ludzi, na których można liczyć nawet w najgorszych momentach. Ta historia miała po prostu „to coś”, przez co ciężko było się od niej oderwać i po skończeniu nadal myślałam o bohaterach i ich losach. Trochę obawiałam się jak to może się skończyć. Na szczęście zakończenie w pełni mnie usatysfakcjonowało.

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Znak]

Wilczy Szaniec. Sekrety tajnej kwatery Hitlera na Mazurach - Felix Bohr/57

Wilczy Szaniec. Sekrety tajnej kwatery Hitlera na Mazurach - Felix Bohr/57

 

 

Tytuł: Wilczy Szaniec. Sekrety tajnej kwatery Hitlera na Mazurach



Cykl:
 -


Liczba stron: 328

Wydawnictwo: HI:STORY

Poznaj kulisy funkcjonowania legendarnej kwatery Hitlera, w której ważyły się losy Europy.

W czasie II wojny światowej w odciętym od świata kompleksie leśnym pod Kętrzynem znajdowało się jedno z kluczowych nazistowskich centrów decyzyjnych. Betonowa twierdza, zamaskowana sztuczną roślinnością, była niemal niewidoczna z powietrza. To w niej podczas wojny Hitler spędził ponad osiemset dni – dłużej niż w jakimkolwiek innym miejscu – w bunkrach o ścianach, których grubość dochodziła nawet do ośmiu metrów.

Z Wilczego Szańca kierował działaniami wojennymi na froncie wschodnim, tam też podjął decyzję o eksterminacji europejskich Żydów. Z czasem coraz bardziej pogrążający się w paranoi dyktator niemal przestał opuszczać swój bunkier, próbując zachować resztki kontroli nad rozpadającą się machiną wojenną.
Katastrofalne w skutkach decyzje Hitlera doprowadziły do nieudanego zamachu na jego życie, przeprowadzonego 20 lipca 1944 roku przez niemieckiego pułkownika Clausa von Stauffenberga. Wydarzenie to stało się symbolem wewnętrznego rozpadu III Rzeszy.

Dziś, ponad osiemdziesiąt lat później, Felix Bohr – opierając się na licznych, także niepublikowanych wcześniej dokumentach i relacjach świadków, w tym najbliższych Führerowi oficerów i personelu – rekonstruuje codzienność Wilczego Szańca i odsłania sekrety miejsca, którego historia wciąż nie została w pełni opowiedziana. 

(opis z Lubimy Czytac.pl) 

Wilczy Szaniec to książka, która robi ogromne wrażenie już od pierwszych stron. To nie jest sucha książka historyczna pełna samych dat i faktów, ale bardzo dokładnie pokazana codzienność miejsca, w którym zapadały jedne z najstraszniejszych decyzji w historii świata. Czytając ją, momentami naprawdę trudno uwierzyć, że coś takiego wydarzyło się naprawdę i że ludzie faktycznie żyli w takiej rzeczywistości.

Bardzo podobało mi się to, jak autor przedstawił funkcjonowanie i atmosferę tego miejsca oraz coraz większą paranoję Hitlera. Nie jest napisana w suchy i nudny sposób bo dzięki relacjom świadków i dokumentom można jeszcze bardziej wczuć się w klimat tamtych wydarzeń. To jedna z tych książek, które nie tylko uczą historii, ale też zostają w głowie na długo po przeczytaniu. Momentami miałam wręcz wrażenie, jakbym obserwowała to wszystko z boku.

Warto też wspomnieć o samym wydaniu książki, bo jest naprawdę świetnie dopracowane. Zdjęcia, materiały archiwalne i sposób przedstawienia wszystkiego sprawiają, że jeszcze bardziej można wyobrazić sobie to miejsce i wydarzenia, o których czytamy. Całość prezentuje się bardzo klimatycznie i idealnie pasuje do tematyki książki.

Takie książki też przypominają, jak bardzo powinniśmy doceniać czasy, w których obecnie żyjemy. Dopiero czytając o wojnie, strachu i decyzjach, które odbierały ludziom życie i wolność, człowiek uświadamia sobie, jak ogromne znaczenie mają dziś spokój, bezpieczeństwo i możliwość normalnego życia. To naprawdę daje do myślenia i sądzę, że trochę czasu mi zajmie otrząśnięcie się z tej lektury.

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem HI:STORY] 

 

 

Frenemy. Przyjaciel czy wróg- Lauren Price/56

Frenemy. Przyjaciel czy wróg- Lauren Price/56

 

Tytuł: Frenemy. Przyjaciel czy wróg


Cykl:
 -


Liczba stron: 382

Wydawnictwo: BeYa

 

Erika Monroe była w ostatniej klasie liceum i miała konkretne plany na przyszłość. Chciała się uczyć w college’u Stanforda: studiować chemię i uprawiać lekkoatletykę. Wiedziała jednak, że nauka na tak prestiżowej uczelni jest kosztowna, a jej rodzice mają ograniczone możliwości finansowe. Jedynym sposobem, aby spełnić marzenie, było zdobycie stypendium. Pewnego dnia podczas rozmowy z nową dyrektorką liceum usłyszała, że owszem, może je otrzymać, ale pod jednym warunkiem: musi dostarczyć dowody potrzebne do wyrzucenia ze szkoły innego ucznia. Dyrektorka podejrzewała Chase’a Thatchera o wandalizm, przemoc i posiadanie narkotyków — wszystko na terenie szkoły.

To była dla dziewczyny bardzo trudna decyzja, w końcu, z ciężkim sercem, się zgodziła. Zaczęła obserwować Chase’a Thatchera, aby zdobyć dowód jego winy. I to się udało. Równocześnie zauważyła, że Chase nie jest jednoznacznie złym chłopakiem. Skrywał w sobie samotność i wrażliwość. Potrafił być zabawny i zaskakująco delikatny. Z każdym kolejnym dniem wątpliwości Eriki rosły. Sieć kłamstw i dylematów stawała się coraz trudniejsza do zniesienia. Aż któregoś dnia dziewczyna stanęła w obliczu kolejnych decyzji. Musiała sama przed sobą rozstrzygnąć wiele kwestii. Kim właściwie był Chase? Co do niego czuła? Czy powinna dotrzymać umowy z dyrektorką?

Lauren Price dzieciństwo spędziła z nosem w książkach i na pisaniu opowiadań. Jako nastolatka zaczęła publikować na platformie Wattpad i szybko zyskała rzeszę oddanych fanów. Niedawno uzyskała dyplom Uniwersytetu w Lancasterze — oczywiście z literatury angielskiej — i zamierza kontynuować karierę pisarską.

Co jesteś gotowa oddać za spełnienie marzenia?

(opis z Lubimy Czytac.pl)

To była książka, która naprawdę potrafi wciągnąć. Od samego początku byłam ciekawa, jak potoczy się historia Eriki i Chase’a, bo cały motyw z tajną umową i zdobywaniem dowodów przeciwko chłopakowi dodawał tej historii napięcia.

Najbardziej podobało mi się to, że Chase nie był typowym „bad boyem”. Im bardziej Erika go poznawała, tym bardziej było widać, że skrywa dużo więcej emocji i wrażliwości, niż mogłoby się wydawać na początku. Ich relacja rozwijała się bardzo naturalnie, a wspólne sceny czytało się świetnie. Chemia między bohaterami była naprawdę dobrze pokazana i przez to ciężko było oderwać się od książki.

To jedna z tych historii, przez które dosłownie się płynie. Czyta się mega szybko, bo cały czas chce się wiedzieć, co wydarzy się dalej i jaką decyzję podejmie Erika. Oprócz romansu mamy tutaj też dużo emocji, trudnych wyborów i dylematów, które naprawdę zmuszają do zastanowienia.

Ja spędziłam z tą książką bardzo dobry czas i zdecydowanie polecam ją fanom młodzieżówek z tajemnicami, napięciem i świetnie poprowadzoną relacją. 

 [Współpraca reklamowa z Wydawnictwem BeYa] 

Na siebie skazani- Karolina Tomaszewska/55

Na siebie skazani- Karolina Tomaszewska/55

 

Tytuł: Na siebie skazani
 
Cykl: Amor fati (tom 1)


Liczba stron: 315


Wydawnictwo: Wydawnictwo Dobre Strony

 

Kalina Podhorecka dramaty i komedie akceptuje jedynie na deskach teatru. Poza pracą jej życie jest spokojne, przewidywalne i poukładane – zupełnie jak ona. Czasami jednak wystarczy jeden weekend i splot niefortunnych zdarzeń, by zakończyć kilkuletni związek, zacząć wszystko od nowa… i niechcący wypowiedzieć komuś wojnę.

Rękawicę rzuconą przez los – a właściwie przez samą Kalinę – podejmuje Piotr Kazanecki. Architekt, który z precyzją projektuje budynki i z zaskakującą łatwością testuje cierpliwość panny Podhoreckiej. A okazji do słownej szermierki i na pozór nic nieznaczących spotkań życie zdecydowanie mu nie oszczędza.

"Na siebie skazani" to współczesna komedia romantyczna otwierająca cykl Amor fati. To opowieść o trzydziestolatkach, którzy oficjalnie panują nad chaosem codzienności, a tak naprawdę improwizują każdego dnia. O przyjaźni silniejszej niż więzy krwi, dylematach i wyborach oraz prozie życia pisanej przez złośliwe przeznaczenie. O ludziach, którzy próbują iść własną drogą, choć los z wyjątkową konsekwencją stawia na niej te same osoby. Pełna błyskotliwego humoru, czułości i ironii historia o tym, że dorosłość wcale nie oznacza spokoju, a największe zmiany zaczynają się tam, gdzie kończą się nasze plany. 

(opis z Lubimy Czytac.pl) 


Na siebie skazani to książka, która totalnie mnie kupiła i już wiem, że zdecydowanie chcę więcej. To jedna z tych historii, które wciągają od pierwszych stron i nie pozwalają się od siebie oderwać. Czyta się ją niesamowicie szybko, bo fabuła dosłownie płynie, a razem z nią płynie czytelnik. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej chce się wiedzieć, co wydarzy się dalej, więc naprawdę trudno tę książkę odłożyć.

Kalina i Piotr to bohaterowie, których po prostu nie da się nie pokochać. Ich relacja, pełna słownych przepychanek, ciętych ripost i ciągłego przekomarzania się, jest absolutnie rewelacyjna. Dialogi między nimi są napisane tak dobrze, że momentami można się śmiać na głos, a kiedy nagle przestają sobie dogryzać, od razu wiadomo, że coś jest nie tak. Między nimi czuć chemię praktycznie od pierwszego spotkania i to właśnie sprawia, że tę historię chłonie się z ogromną przyjemnością.

Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również samo wydanie książki. Już malowane brzegi prezentują się przepięknie, ale to, co znajduje się w środku, naprawdę mnie zaskoczyło. Przy ilustracjach znajdziemy kody QR, po zeskanowaniu których obrazki dosłownie ożywają. Wcześniej nigdy nie spotkałam się z czymś takim w książce i muszę przyznać, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. To niesamowicie ciekawy i oryginalny dodatek, który sprawia, że ta historia staje się jeszcze bardziej wyjątkowa. Dla mnie to jedna z tych książek, o których długo się pamięta. Świetny humor, fantastyczni bohaterowie, błyskotliwe dialogi i historia, z którą można po prostu płynąć. Zdecydowanie mam nową ulubioną serię i z ogromną niecierpliwością czekam na kolejną część, bo po tej historii po prostu chce się więcej.

 [Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Dobre Strony] 

Bestseller. Szantaż- Katarzyna Michalak/54

Bestseller. Szantaż- Katarzyna Michalak/54

 

Tytuł: Bestseller. Skandal
 
Cykl:Bestseller - Katarzyna Michalak (tom 2)


Liczba stron:291


Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
 
TEN SKANDAL BYŁ ISKRĄ, OD KTÓREJ ZAPALIŁ SIĘ ŚWIAT. CZY SZANTAŻ WYSTARCZY, ŻEBY TEN POŻAR UGASIĆ?

Amanda już wie, że każdy sukces ma swoją cenę. Ale prawda o jej karierze może zniszczyć wszystko, co zbudowała. Pozostaje więc szantaż.

Holly nauczyła się jednego – w świecie mediów liczy się tylko to, kto kontroluje historię. A ona zamierza napisać własną. Nawet jeśli będzie musiała przekroczyć granice, których kiedyś przysięgała nie naruszać.

Kayla wie za dużo. Wie, jak powstają wielkie kariery. Wie, kto naprawdę pisze książki, które podbijają listy sprzedaży. Nie wie tylko, gdzie ukrywają jej dziecko ani kim jest kobieta, która nagle stanęła w progu jej mieszkania. Ale szantaż wystarczy, żeby dać się uciszyć?

SĄ TACY, KTÓRZY ZROBIĄ WSZYSTKO, ŻEBY PRAWDA NIE UJRZAŁA ŚWIATŁA DZIENNEGO. BO CISZA SPRZYJA BRUDNYM INTERESOM I WIELKIM SEKRETOM.

„Bestseller. Szantaż” to drugi tom serii o ambicji, władzy i cenie, jaką trzeba zapłacić za sukces. O świecie, w którym słowa mogą stworzyć imperium… albo je spalić. 
(opis z Lubimy Czytac.pl) 

„Bestseller. Szantaż” to kontynuacja, która po raz kolejny pokazuje, że w świecie pełnym sławy, pieniędzy i sukcesu nic nie jest tak idealne, jak może się wydawać. To historia o sekretach, manipulacji, kłamstwach i ludziach, którzy są gotowi zrobić naprawdę wiele, aby prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego. Poznajemy dalsze losy Amandy, Holly i Kayli. Kobiet, które walczą nie tylko o swoją pozycję, ale momentami również o własne bezpieczeństwo i przetrwanie. Każda z nich skrywa własne tajemnice, mierzy się z trudnymi decyzjami i próbuje odnaleźć się w świecie, gdzie jeden błąd może zniszczyć wszystko.

W tej części napięcie czuć praktycznie od pierwszych stron, a kolejne wydarzenia tylko pokazują, że tutaj nikt nie może czuć się bezpiecznie. Intrygi, szantaże, niewygodne sekrety i coraz większa liczba pytań sprawiają, że trudno przewidzieć, w którą stronę potoczy się historia. Bohaterowie po raz kolejny muszą podejmować decyzje, które mogą zmienić nie tylko ich życie, ale również losy innych osób.

Muszę przyznać, że po raz kolejny autorka zaskoczyła mnie historią, której kompletnie się nie spodziewałam, a mimo wszystko okazała się naprawdę dobra. Znów dostajemy ogrom emocji, mnóstwo niedopowiedzeń i pełno pytań, na które wciąż szukam odpowiedzi. Zwroty akcji, które się pojawiają to po prostu jakby ta historia miała się nigdy nie skończyć bo właściwie ciągle pojawia się coś nowego. Bardzo żal było mi Kayli, ta bohaterka przeżyła już naprawdę wiele, a jak się okazuje, to wcale nie koniec niespodzianek, jakie przygotował dla niej los. Tak naprawdę ciężko mi wskazać tutaj bohatera, który byłby po prostu szczęśliwy bo każdy o czymś marzy, czego nie może osiągnąć, albo niesie ze sobą ogrom cierpienia i trudnych doświadczeń. To sprawia, że historia momentami naprawdę mocno działa na emocje.

Tutaj zdecydowanie nie sprawdzi się opcja „tylko jeszcze jeden rozdział”, bo rozdziały są naprawdę pokaźne i potrzeba chwili, żeby dotrzeć do ich końca ale jednocześnie tak dużo się w nich dzieje, że ani przez moment nie czułam znudzenia. Zakończenie po raz kolejny zostawia czytelnika z ogromnym niedosytem i sprawia, że z niecierpliwością będę czekać na kolejną część. Dodatkowo ogromnie podoba mi się kolorystyka okładki ponieważ jest bardzo wyrazista, przyciąga wzrok i świetnie pasuje do intensywności tej historii. To była już moja 15 książka tej autorki (specjalnie policzyłam) i przyznam, że co książka jestem zaskakiwana tym co znajduje w środku. Teraz zostało mi już tylko wypatrywanie kolejnej części tej serii i z tego co widziałam tym razem będzie na zielono.

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Znak JednymSłowem] 
Białoksiężnik Miasto Szatana- Lucy Windy Waters/ 53

Białoksiężnik Miasto Szatana- Lucy Windy Waters/ 53

 

Tytuł: Białoksiężnik. Miasto szatana
 
Cykl: Białoksiężnicy


Liczba stron: 376


Wydawnictwo: Self Publishing

 

Kontynuacja pierwszego tomu serii „Białoksiężnicy”
Spotkanie Alexa z Ludvikiem von Dernem zakończyło się w sposób, którego nikt nie przewidział. Po uratowaniu Nei, Alex zabiera ją w jedyne miejsce, które miało dać im schronienie. Ale czy na pewno?
Porucznik Iris staje przed wyborem, którego nie da się uniknąć. Aby pokonać von Derna, musi zaakceptować prawdę o sobie i wkroczyć do świata całkowicie sprzecznego z jej dotychczasowym życiem — świata magii.
Los nie oszczędza również Ludvika. Choć wszystko zdaje się sprzysięgać przeciwko niemu, von Dern nie znając słowa „porażka” planuje kolejny ruch na szachownicy.
Daj się porwać dalszej części historii pełnej zwrotów akcji, nieoczywistych wyborów i tajemnic, które sięgają znacznie głębiej, niż ktokolwiek przypuszcza. 

(opis z Lubimy Czytac.pl) 

 

Kontynuacja „Białoksiężników” jeszcze bardziej wciąga w ten niezwykły świat, który z jednej strony przypomina naszą rzeczywistość, a z drugiej skrywa magię, tajemnice i niebezpieczeństwa czające się tuż obok zwykłych ludzi. Po wydarzeniach z pierwszego tomu bohaterowie muszą zmierzyć się z kolejnymi trudnymi decyzjami i konsekwencjami swoich wyborów. Iris coraz lepiej radzi sobie ze świadomością kim jest i jakie jest jej zadanie. Alex próbuje dostosować się do sytuacji i powracającej przeszłości, co powoduje, że jest trochę rozbity.  Neja wie w jakim niebezpieczeństwie się znajduje i, że jej życie diametralnie się zmieni. Reszta postaci również zaczyna coraz bardziej zdawać sobie sprawę w co się wplątali i jaką drogą muszą podążyć. 

Akcja przez cały czas trzyma wysoki poziom i ciągle coś się dzieje. Pojawia się wiele zwrotów akcji, tajemnic i momentów, które sprawiają, że trudno oderwać się od książki. Ludvik von Dern nadal pozostaje jedną z najbardziej intrygujących postaci. Te wszystkie jego gierki, manipulacje i kolejne ruchy są naprawdę zastanawiające i cały czas człowiek próbuje odgadnąć, do czego tak naprawdę to wszystko prowadzi. Autorka świetnie buduje napięcie, a sposób opisywania scen sprawia, że aż prosi się o ekranizację. Naprawdę widziałam te sceny oczami wyobraźni i myślę, że mogłoby wyjść z tego coś niesamowicie wizualnego.

Ogromnym plusem są relacje między bohaterami. Bardzo lubię to, jak mocno potrafią się ze sobą związać emocjonalnie, mimo że początkowo są dla siebie praktycznie obcymi ludźmi, których po prostu połączył los. Dzięki temu relacje wydają się naturalne i naprawdę angażują emocjonalnie. Zakończenie pozostawiło ogromny niedosyt i tylko spotęgowało moją chęć sięgnięcia po kolejny tom, a dodatkowo na końcu dostaniecie kawałek kolejnego tomu. Czuję, że ta historia dopiero się rozkręca i jeszcze wiele może zaskoczyć. Wydanie tej części jest jeszcze lepsze niż poprzednie może nie zmienia się na zewnątrz oprócz koloru i paru drobiazgów ale w środku mamy kilka rysunków dzięki którym możemy sobie jeszcze lepiej wyobrazić postacie i powiem wam, ze wykonanie tych rysunków jest mega! Mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią coraz bardziej przywiązuję się do tych bohaterów i naprawdę jestem ciekawa co jeszcze ich czeka. Po skończeniu książki ciężko było mi przestać myśleć o tej historii. Bardzo podoba mi się też to, że mimo dużej ilości akcji i magii autorka cały czas pokazuje emocje bohaterów, ich rozterki i relacje między nimi. Dzięki temu ta historia wydaje się jeszcze bardziej prawdziwa i łatwo się w nią wciągnąć.

[Współpraca reklamowa z Autorką]  

Upadek bogów - Rachel Van Dyken/52

Upadek bogów - Rachel Van Dyken/52

 

Tytuł: Upadek bogów



Cykl: 
Upadek bogów (tom 1)


Liczba stron: 520

Wydawnictwo: Hype

 

Mówili, że bogowie to mit. Że giganci są tylko bohaterami opowieści snutych przy dogasających ogniskach. Kłamali.

Bogowie nie umarli – jedynie śpią, uwięzieni w śmiertelnych ciałach, rozproszeni po całym świecie i czekający na iskrę, która ich przebudzi. A mój ojciec jest najbardziej bezwzględny z nich wszystkich.

Nauczył mnie posłuszeństwa. Przelewania krwi. Tego, bym w odpowiedniej chwili stała się jego bronią. Teraz wysyła mnie na Uniwersytet Endiru – miejsce pełne potomków pradawnych rodów i zabójczych sekretów – żebym odzyskała Mjölnir, legendarny młot. Jeśli zawiodę, wszyscy, których kocham, zginą.

Ale Aric Erikson nie był częścią planu. Dziedzic wrogiego rodu. Zdystansowany, niebezpieczny i w pewien sposób… znajomy. Odgrodził się lodowym murem, a im głębiej próbuję go rozpracować, tym trudniej mi odróżnić, gdzie kończy się kłamstwo, a zaczynam ja.

Od końca świata dzieli mnie tylko misja, na którą się nie pisałam, i mężczyzna, którego nigdy nie miałam pokochać.

Ale jeśli ja jestem iskrą, może on jest lontem. A bogowie? Wkrótce się przebudzą. I będą wściekli. 

(opis z Lubimy Czytac.pl) 

 

Książka od samego początku miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę. Motyw uśpionych bogów, pradawnych rodów i świata stojącego na granicy chaosu naprawdę potrafił zainteresować. Główna bohaterka została wychowana w brutalny sposób przez własnego ojca, który traktował ją bardziej jak broń niż córkę. Było to bardzo przykro czytać, że własny ojciec może traktować tak własne dziecko, a macocha, która również się tam pojawiła traktowała ją w sposób prawdziwie rodzicielski. Misją Rey było odnalezienie Mjölnira i wyjazd na Uniwersytet Endiru, gdzie otwieraja się historia pełna tajemnic, sekretów i napięcia. Dużą rolę odgrywa również relacja z Arikiem Eriksonem, chłodnym i zdystansowanym dziedzicem wrogiego rodu. Między nimi od początku czuć napięcie i niedopowiedzenia, co dodaje historii emocji i sprawia, że chce się śledzić ich relację.

Akcja książki jest dynamiczna i dzieje się tutaj naprawdę dużo. Pojawiają się walki, sekrety dawnych rodów, przebudzające się moce i wizja nadchodzącego końca świata. Klimat mrocznej akademii połączony z nordycką mitologią wypada interesująco, a sam świat został rozbudowany i pełen jest różnych zależności między bohaterami. 

Widać, że autorka miała ambitny pomysł na tę historię i chciała stworzyć coś więcej niż zwykły romans fantasy. Mam jednak wrażenie, że to chyba nie był do końca mój klimat. Mimo że sam pomysł był ciekawy, momentami trudno było mi odnaleźć się w zasadach tego świata i w pełni go zrozumieć. Może po prostu czegoś nie zrozumiałam, ale skoro giganci i bogowie byli uśpieni w śmiertelnych ciałach, wydawało mi się, że nie powinni wiedzieć, kim są ani jakie mają zdolności. Tymczasem wielu bohaterów miało sporą świadomość swojej natury. Problem dotyczył głównie mocy albo braków w pamięci związanych z historią. Kilka razy musiałam się zatrzymać i poukładać sobie zasady tego świata, bo czułam lekkie zagubienie i miałam wrażenie, że niektóre kwestie mogły zostać lepiej wyjaśnione. Liczyłam też, że bardziej emocjonalnie wciągnę się w tę historię. Jednak książka ma swój klimat i myślę, że wielu fanom fantasy naprawdę może się spodobać, szczególnie osobom lubiącym motyw akademii, nordycką mitologię i relacje pełne napięcia. Nie była to historia idealnie trafiająca w mój gust, ale doceniam jej atmosferę, pomysł i potencjał.

[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Hype ] 

Copyright © 2014 Zaczytana Ola , Blogger