Klątwa smoka- Elisa Kova/66
Tytuł: Klątwa smoka
Cykl: -
Liczba stron: 566
Odkąd pojawiły się smoki – wraz z plagą, która spustoszyła nasze ziemie i ludność – pozostało tylko jedno ludzkie miasto: Vingard. Ale piekielny ogień spadający z góry to nic w porównaniu z zagrożeniem płynącym z wewnątrz. Nie ma bowiem gorszego losu od smoczej klątwy. Powoli i w męczarniach zmieniasz się w bezmyślną bestię, która niszczy wszystko – i wszystkich – których kochasz.
Każdy z nas może być przeklęty. Każdy z nas może kłamać. Każdy z nas może zostać złapany i zabity przez władze.
Boję się, że będę następna.
Tylko jedna osoba może podejrzewać, jaki skrywam sekret. Jest jak mój cień, podąża za mną wszędzie. Po części opiekun, po części dręczyciel, totalnie irytujący. Czasami myślę, że jestem tylko jedną z jego miliona niezgłębionych tajemnic.
Bo Lucan z pewnością coś wie.
A jeśli jestem przeklęta przez smoka, śmierć to jedyne miłosierdzie, na jakie mogę liczyć.
To była książka, wobec której miałam naprawdę duże oczekiwania. Opis zapowiadał mroczne romantasy ze smokami, tajemnicami i ciekawie wykreowanym światem. Niestety, nie do końca dostałam to, na co liczyłam. Główna bohaterka od początku wzbudzała moją sympatię. Żyje w ciągłym strachu, bo wie, że smocza klątwa może dotknąć każdego, a najmniejszy błąd może kosztować ją życie. Musi nieustannie uważać na swoje zachowanie i ukrywać sekrety, przez co trudno jej komukolwiek zaufać. Podobało mi się obserwowanie jej wewnętrznych rozterek i walki z własnym losem, choć momentami miałam wrażenie, że jej potencjał mógł zostać jeszcze lepiej wykorzystany.
Przede wszystkim spodziewałam się większego nacisku na wątek romantyczny. Książka jest reklamowana jako romantasy, jednak dla mnie romansu było tutaj naprawdę niewiele i pojawiło się to dopiero pod sam koniec. Zdecydowanie bardziej skupiono się na świecie, jego zasadach i wydarzeniach niż na relacji między bohaterami. Sama książka jest dość obszerna i niestety w pewnym momencie zaczęłam odczuwać zmęczenie lekturą. Niektóre opisy były dla mnie zdecydowanie zbyt długie, przez co zdarzało mi się je pobieżnie czytać, żeby szybciej wrócić do samej akcji. Miałam też problem z odnalezieniem się w wykreowanym świecie. Nie wszystko było dla mnie do końca jasne i momentami zwyczajnie się gubiłam, próbując zrozumieć, jak funkcjonują poszczególne elementy tej rzeczywistości i jakie rządzą nią zasady.
Nie oznacza to jednak, że książka nie ma swoich mocnych stron. Sam pomysł na smoczą klątwę i świat, w którym każdy może zostać oskarżony o bycie przeklętym, był naprawdę ciekawy i miał ogromny potencjał. Były też momenty, które potrafiły zaciekawić i zachęcały do dalszego czytania. Mam jednak poczucie, że ta historia po prostu nie do końca trafiła w mój gust. Być może osoby, które bardziej od romansu cenią rozbudowane światy fantasy i szczegółowe opisy, odnajdą w niej znacznie więcej niż ja.
Ja póki co jednak się nie skuszę. Jakoś nie czuję flow z tą książką.
OdpowiedzUsuńPięknie i przede wszystkim bardzo rzetelnie to opisałaś. Choć to zupełnie nie moje literackie rejony i na co dzień sięgam po zupełnie inny typ emocji, to z ogromnym zaciekawieniem przeczytałam Twoją analizę. Widać, że potrafisz podejść do książki z dystansem i docenić pomysł autora, nawet gdy całokształt nie do końca wpisuje się w Twój gust. Taka szczera, wyważona opinia to ogromna wartość dla każdego czytelnika, który waha się przed zakupem.
OdpowiedzUsuń