Desire. Odzyskać nadzieję - Aleksandra Muraszka /100
Tytuł: Desire. Odzyskać nadzieję
Cykl:
Liczba stron: 378
Od trzech lat każdy zachód słońca przynosi Caroline to samo: na kilka minut oddaje jej Rhysa, a potem znowu go zabiera.
Po jego śmierci Caroline zrezygnowała z planów, marzeń i przyszłości, jaką kiedyś wspólnie planowali. Wciąż wraca do ostatnich wiadomości, znajomych miejsc i wspomnień o miłości, której utrata zatrzymała ją między tym, co było, a tym, co miało być…
Kiedy w życiu Caroline pojawia się Travis Scutt – próbujący uwolnić się od uczucia bez przyszłości – oboje szybko zaczynają rozumieć, że łączy ich więcej, niż chcieliby przyznać. Ona nie potrafi zapomnieć o chłopaku, którego już nie ma. On pragnie kogoś, kogo nie może mieć. Travis nie składa obietnic, w które Caroline i tak nie potrafiłaby uwierzyć, jednak jego obecność sprawia, że po raz pierwszy od dawna czuje się dostrzeżona.
Im bliżej siebie są, tym trudniej im udawać, że to, co przeżyli, nie ma znaczenia. Caroline zaczyna rozumieć, że Travis nie próbuje zająć miejsca Rhysa. Po prostu jest obok, gdy jej coraz trudniej utrzymać się na powierzchni. To daje jej nadzieję. Tylko czy zdoła na stałe ją odzyskać, jeśli jej serce wciąż bije dla kogoś, kogo już nie ma?
Poznajcie pierwszy tom dylogii „Desire” z uniwersum „Swallow”. To poruszająca historia o pragnieniu bliskości, żałobie i miłości, która przychodzi wtedy, gdy najbardziej boimy się ją przyjąć.
(opis z LubimyCzytac.pl)
„Desire” to dla mnie wyjątkowa książka, bo jest to już moja 100. przeczytana książka w tym roku! Nie spodziewałam się, że ten mały czytelniczy jubileusz przypadnie akurat na tak trudną i emocjonalną historię. To opowieść o Caroline, która od trzech lat próbuje żyć po stracie ukochanego Rhysa, ale nie potrafi pogodzić się z jego odejściem. Wciąż wraca do wspomnień i nie umie wyobrazić sobie przyszłości bez niego.
Co prawda nie przeczytałam całej serii „Swallow”, bo jakoś zabrakło mi na to czasu, ale nie miałam problemu z odnalezieniem się w tej historii. Caroline uzależnia się od leków, które wywołują u niej halucynacje, dzięki którym może znów zobaczyć Rhysa. Tak bardzo chce być blisko niego, że pragnie pozostać w tym świecie jak najdłużej, nawet jeśli oddala ją to od rzeczywistości. Ten wątek był dla mnie szczególnie poruszający, bo pokazuje, jak rozpaczliwie dziewczyna próbuje uciec od tego, co ją spotkało. W jej życiu pojawia się Travis, który również zmaga się z uczuciem, którego nie może spełnić. Oboje mają za sobą trudne doświadczenia, a ich relacja rozwija się w momencie, kiedy żadne z nich nie jest tak naprawdę gotowe na nowe uczucia. Caroline musi zmierzyć się z tym, że pojawienie się kogoś nowego nie oznacza zapomnienia o Rhysie.
Mimo trudnej tematyki książkę czytało mi się przyjemnie i z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. Podobało mi się, że historia pokazuje, iż ruszenie dalej nie musi oznaczać wymazania przeszłości. Czasami trzeba po prostu nauczyć się żyć na nowo, nawet jeśli nie tak wyobrażaliśmy sobie swoją przyszłość.
„Desire” to opowieść o stracie, miłości i próbie odnalezienia nadziei wtedy, gdy wydaje się, że wszystko już się skończyło. Nie jest to lekka historia, ale potrafi poruszyć i skłonić do refleksji. A fakt, że właśnie ona stała się moją setną książką w tym roku, sprawia, że na długo zostanie w mojej pamięci.
[Współpraca reklamowa z Moondrive]
Muszę koniecznie przeczytać tę powieść, gdyż bardzo cenię sobie prozę Oli.
OdpowiedzUsuń