Furia mać- Sylwia Kubryńska

 

  Tytuł: Furia mać

 Cykl:-

Liczba stron: 272


Wydawnictwo: Czwarta Strona

 

 

 

Nowa powieść autorki bestsellerowej „Kobiety dość doskonałej”!

Sylwia Kubryńska udowadnia, że jest kobiecą odpowiedzią na Ziemkiewicza, Kaczmarskim w spódnicy. Bezbłędnie miesza polskość z domowością, obnażając absurdy otaczającej nas rzeczywistości. „Furia mać” daje ujście gromadzonej przez lata złości, ale jest także niezwykle trafną diagnozą społeczeństwa, okraszoną kąśliwymi komentarzami, z którymi trudno się nie zgodzić. Książka idealnie wpasowuje się w aktualny dyskurs polityczny i świetnie oddaje panujący w Polsce przedrewolucyjny nastrój.

To jednak przede wszystkim napisana w porywającym stylu powieść. Wojny światowe w małżeństwie mogą się toczyć o wideoodtwarzacz upieczony w piekarniku i męskie skarpetki wyniesione do rangi ostatniego bastionu męskości. Kubryńska wysyła swoją bohaterkę – Magdę na wyprawę po ruskie złoto i … po wodę do centrum handlowego. A do tego wszystkiego jeszcze matka Magdy i jej drożdżówka z pajęczyn…

To książka o emocjach, przede wszystkim tych niewykrzyczanych. Kubryńska żongluje metaforami, by w burzliwy sposób opowiedzieć, co robić, żeby wyzbyć się bólu. Jak odnaleźć się w kraju podzielonym wzdłuż, wszerz i w poprzek, nie zabijając przy tym własnej matki. Tylko czy ucieczka od spraw świata, w którym liczy się tylko to, żeby innym było gorzej, jest w ogóle możliwa?  

(opis z Lubimy Czytac.pl)

Nie jest to książka która mi podpasowała. Za dużo polityki, za dużo samego tekstu. Właściwie jest to w formie pamiętnika. Niby napisane w dość przystępny i fajny sposób ale jakoś mi nie podeszło. Okładka i sam opis zachęcają do sięgnięcia po tę pozycję ale to niestety tylko pozory. Niestety okładka bardzo szybko się brudzi. Jednak to co udało mi się przeczytać idealnie trafia w to co dzieje się w dzisiejszym świecie. Nie chciałabym się wypowiadać politycznie bo każdy sam wie w co wierzy lub nie. Mimo wszystko opisane jest to w sposób taki dość zabawny. Myślałam, że to będzie w innej ciekawszej formie, która mnie porwie i rozbawi. Byłam tak zachęcona, że zakupiłam wszystkie części i cóż się rozczarowałam.

2 komentarze:

  1. Żonglowanie metaforami to prawdziwa sztuka. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapisuję sobie tę książkę do przeczytania.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi 🙂

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Zaczytana Ola , Blogger